Stefan Szary / FILOZOFIA
  Samotność i bliskość. Rainer Maria Rilke i Emmanuel Levinas
 
SAMOTNOŚĆ I BLISKOŚĆ
RAINER MARIA RILKE I EMMANUEL LÉVINAS
 
 
Samotność jest jak deszcz.
Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.
 
Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;
i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem – bardziej jeszcze sami:
 
samotność płynie całymi rzekami[1].
 
           Rainer Maria Rilke (1875-1926) – jeden z najsławniejszych poetów świata, w wierszu Samotność, wyraził prawdę, którą w dziedzinie filozofii podkreślał Emmanuel Lévinas (1906-1995). W wykładach wygłoszonych w Paryżu w roku 1946/47 (zostały wydane pt. Czas i to, co inne) stwierdził:
 
bliskość jest bardziej wartościowa, niż fakt bycia danym[2].
 
Pojawia się pytanie: co jest człowiekowi dane? Do czego odnosi się „to, co dane”? Wydaje się, że „to, co dane” odnosi się przede wszystkim do świata przedmiotów, materii, ciała. Czym wobec tego jest bliskość? Jest ona wartością odnoszącą się poza „to, co dane”, a więc poza materię, poza ciało. Antoine de Saint-Exupéry wyraził tę prawdę w zdaniu:
 
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu[3].
 
Bliskość „przeskakuje”, wznosi się „ponad to, co dane”. Bliskość przekracza granice. Rilke wyraził tę prawdę w następujących słowach:
  
Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł[4].
 
             Lévinas zastanawiając się nad samotnością, dochodzi do wniosku, że:
 
Samotność jest tragiczna nie dlatego, że jest utratą kogoś innego, lecz dlatego, że jest zamknięta w niewoli swej tożsamości, dlatego, że jest materią[5].
 
Czyż jednak nie jest tak, iż najpierw natrafiamy na „to, co dane”, zwłaszcza na cielesność drugiego człowieka? W ten sposób samotność napotyka na inną samotność. Dzięki temu doświadczenie samotności, odkrycie w sobie tego, że jestem jako człowiek samotny, staje się warunkiem, a zarazem możliwością zaistnienia bliskości. Nie będąc świadomym własnej samotności, niemożliwa jest zatem rzeczywista bliskość.
Myślę, że ogromną zasługą Lévinasa jest to, że wydobywa on na jaw niedocenianą wartość samotności:
 
Samotność jest samą jednością istniejącego, faktem, że jest coś w istnieniu, poczynając od czego istnienie się tworzy. Podmiot jest samotny, ponieważ jest jeden(...) Samotność nie jest zatem tylko beznadzieją i opuszczeniem, ale także męstwem, dumą i suwerennością[6].
 
Samotność jest tajemnicą. Z jednej strony stanowi ona źródło natchnienia dla wielu najznakomitszych postaci, których dzieła posiadają nieprzemijającą wartość, pomimo upływającego czasu, z drugiej zaś – lękamy się w naszej codzienności bólu samotności. Próbujemy schronić się przed samotnością. Postrzegamy samotność jako jakąś straszną chorobę ducha, którą trzeba zwalczyć. Dlatego też, zwłaszcza w chorobie, a właściwiej należy powiedzieć w cierpieniu, czy też mówiąc językiem Jaspersa – w „sytuacjach granicznych”, doświadczamy samotności z największą ostrością. Pisze Lévinas:
 
W trudzie, w bólu, w cierpieniu odnajdujemy w stanie czystym to,, co nieodwracalne, a co stanowi o tragedii samotności (..) Treść cierpienia miesza się z niemożliwością oderwania się od cierpienia. I nie jest to definiowanie cierpienia przez cierpienie, lecz podkreślenie implikacji sui generis, która konstytuuje jego istotę. W cierpieniu mamy do czynienia z nieobecnością wszelkiego schronienia. Jest ono faktem bezpośredniego wystawienia na bycie. Składa się z niemożliwości ucieczki i odwrotu. Cała ostrość cierpienia tkwi w tej niemożliwości wycofania się. Jest ono faktem bycia osaczonym przez życie i bycie. W tym sensie cierpienie jest niemożliwością nicości[7].
 
Jednym z podstawowych zadań człowieka jest zatem uświadomienie sobie samotności, po to, aby móc ją przekroczyć, poprzez nawiązanie bliskości. Życie przeżywane jest w czasie. Dlatego dla Lévinasa
 
Czas jest relacją podmiotu do innego człowieka[8].
 
Powróćmy, w tym miejscu raz jeszcze, do kluczowego stwierdzenia, że istotą bliskości jest przekraczanie „tego, co dane” w drugim człowieku. Ważniejszy jest świat inny, „zamknięty dla oczu”, niż materia. Lévinas dokonuje bardzo ważnego rozróżnienia, pomiędzy „narzędziami” a „pokarmami”. W polemice z Heideggerem ukazuje – o ile we właściwy sposób została przeze mnie zrozumiana jego myśl – że Heidegger w swoim rozumowaniu nie wyszedł poza „to, co dane” (rozumowanie Heideggera toczy się w granicach „tego, co dane”). Lévinas ukazuje jako kluczowe przekroczenie owych granic, poprzez bliskość. Dwie samotności przekraczają własną cielesność, a jednocześnie pozostają w jej granicach – oto istotna wartość egzystencji – bliskość. Pisze Lévinas:
 
Heidegger przyzwyczaił nas do traktowania świata jako zbioru narzędzi. Istnieć w świecie to działać, ale działać w taki sposób, że koniec końców działanie ma na celu samą naszą egzystencję. Jedne narzędzia odsyłają do drugich, ale w końcu do naszej troski o istnienie. Przekręcając kurek w łazience, otwieramy cały problem ontologiczny. Wydaje się jednak, że Heideggerowi umknęło – jeśli wszelako mogło umknąć Heideggerowi w tej materii – to, że świat, zanim stanie się systemem narzędzi, jest zbiorem pokarmów. Życie ludzkie w świecie nie toczy się ponad przedmiotami, które go wypełniają. Być może nie jest słuszne powiedzenie, że żyjemy, aby jeść, lecz nie bardziej jest słuszne powiedzenie, że jemy, aby żyć. Ostateczna celowość jedzenia zawiera się w byciu pokarmem. Kiedy wąchamy kwiat, to celowość tego aktu ogranicza się do zapachu. Przechadzać się to zażywać świeżego powietrza nie dla zdrowia, lecz dla świeżego powietrza. To właśnie pokarmy naznaczają naszą egzystencję w świecie. Jest to egzystencja ekstatyczna – bycie poza sobą – ograniczona jednak przez podmiot[9].
 
Pokarm jest bardziej podstawowy, aniżeli świat przedmiotów. Zatem nie relacja zewnętrzna, ale relacja wewnętrzna, raz jeszcze, uzyskuje swoiste pierwszeństwo. Pokarmem podstawowym w egzystencji człowieka jest dążenie do bliskości. Pełnią bliskości jest zbawienie. Stąd w byciu nie tylko chodzi o bycie, jak sądził Heidegger, ale zdaniem Lévinasa:
 
Życie codzienne to troska o zbawienie[10].
 
Czym zatem jest życie człowieka tu, na ziemi, w konkretnych granicach czasu i przestrzeni? Jest ono przygotowywaniem się do najgłębszej bliskości, do zbawienia, które w pełni ma dokonać się po przekroczeniu najbardziej tajemniczej granicy, jaką stanowi śmierć. Bliskość z człowiekiem jest drogą ku bliskości z Bogiem. Lévinas podejmuje sprawy niezwykle trudne, o których „świat dzisiejszy” woli milczeć lub rozmawia z niechęcią. Myślę, że Lévinas ukazuje blask prawdy a jednocześnie rzuca światło nadziei i głębokiego sensu, tonącemu w „ziemskości” człowiekowi współczesnemu. Podobną rolę spełnia nieprzemijająca poezja Rilkego:  
 
Liście padają, padają jak z dali,
Jakby w niebiosach dalekie ogrody
Więdły, ruchami lecąc przeczącemi.
 
Z gwiazd wszystkich pada ciężka bryła ziemi
W samotność, kiedy noc gwiazdy zapali.
 
Wszyscy padamy. Nic nas nie zatrzyma.
Spójrz wkoło: wszystko pada nieprzerwanie.
 
Ale jest Jeden, który to padanie
Z wielką tkliwością w swoich dłoniach trzyma[11].
 

[1] R.M. Rilke, Poeta, Warszawa 1999, s. 25.
[2] E. Lévinas, Czas i to, co inne, Warszawa 1999, s. 11.
[3] A. de Saint-Exupéry, Mały Książę, Warszawa 1991, s. 65.
[4] R.M. Rilke, dz. cyt., s. 31.
[5] E. Lévinas, dz. cyt., ss. 45-46.
[6] Tamże, s. 42.
[7] Tamże, ss. 67-68.
[8] Tamże, s. 19.
[9] Tamże, ss. 55-56.
[10] Tamże, s. 48.
[11] R. M. Rilke, dz. cyt., s. 47.

© Copyright by Stefan Szary
 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=