Stefan Szary / FILOZOFIA
  Otwarcie dialogiczne jako warunek wspólnoty wg Ks. Prof. Józefa Tischnera
 
OTWARCIE DIALOGICZNE JAKO WARUNEK POWSTANIA WSPÓLNOTY
W MYŚLI FILOZOFICZNEJ KS. PROF. JÓZEFA TISCHNERA

(komunikat wygłoszony podczas IX Dni Historyczno-Teologicznych w Krakowie – 17 lutego 2003)
 
Niniejsza publikacja ukazała się w:  Zeszyty Historyczno-Teologiczne. Rocznik Collegium Resurrectianum, rok IX nr 9/2003, Kraków 2003, ss. 106-110.

1. Przestrzeń refleksji o wspólnocie

             Jeden z największych myślicieli XX wieku, Martin Heidegger, w swoim głównym dziele, które ukazało się w Niemczech w lutym 1927 roku pt. Sein und Zeit,zamieścił następujące słowa:
 
„Właściwa „wspólnota” wyrasta dopiero z właściwego bycia zdecydowania Sobą, nie zaś z dwuznacznych i pełnych zazdrości układów, rozgadanych zbratań na łonie Się i z zamierzanych przedsięwzięć”[1].
 
            Słowa te porządkują niniejszą refleksję i zapowiadają to, o czym pragniemy powiedzieć. W naszej krótkiej refleksji mamy nadzieję na «zaledwie» i «aż» dotknięcie istotnej tajemnicy, jaką stanowi właściwe rozumienie wspólnoty, w odróżnieniu od „pełnych zazdrości układów”, czy też „rozgadanych zbratań na łonie Się”, to znaczy takich, w których pomija się niepowtarzalność i wyjątkowość Jednostki na rzecz ogólności. W niniejszym zadumaniu pragniemy dotknąć tajemnicy człowieka, jako tego, bez którego żadna „właściwa wspólnota” nie jest możliwa. Wspólnota może bowiem powstać tylko tam, gdzie obecni są ludzie.
            W tym miejscu powstają zasadnicze dla nas pytania: Czy wystarcza sama obecność ludzi, aby możliwe było wydarzenie się wspólnoty? Czym jest owa „obecność?” Czymś oczywistym jest przecież, że nie chodzi tu o samo bycie, o istnienie. Ono jest warunkiem podstawowym, ale niewystarczającym. „Obecność” zatem to coś dużo więcej, niż istnienie.
            Refleksja o wspólnocie domaga się właściwej przestrzeni. Tę właściwą przestrzeń stanowi według myśli filozoficznej ks. prof. Józefa Tischnera aksjologia, ukierunkowana agatologicznie. To „świat ludzkich wartości”, gdzie Dobro jest wartością rozstrzygającą. Refleksja o wspólnocie domaga się zatem ostatecznie przestrzeni agatologicznej. „Właściwa wspólnota” jest bowiem wartością pozytywną, jest dobrem dla człowieka, któremu w „jego bycie chodzi o prawdę bycia”. W odróżnieniu jednak od Heideggera, którego Dasein umiejscowione jest poza dobrem i złem[2], ks. Tischner nie inaczej mówi o człowieku, jak tylko w horyzoncie dobra i zła, gdzie ostatecznie „prawdę bycia” stanowi Dobro. Mówi ks. Tischner wprost: „Nie można „być sobą” poza Dobrem”[3].
            Tam gdzie obecny jest człowiek, a więc także w środowisku wspólnoty, możliwe jest doświadczenie dobra i zła, nadziei i rozpaczy, wsparcia i krzywdy, wrażliwości i obojętności. Człowiek jest bowiem istotą dramatyczną. A „być istotą dramatyczną – wyjaśnia ks. Tischner – to wierzyć – prawdziwe czy nieprawdziwie – że zguba lub ocalenie są w rękach człowieka”[4].
            Gdzie zatem w przypadku wspólnoty rodzi się dramat? Wszak przecież wcześniej odkryliśmy wspólnotę jako wartość pozytywną. Dramat powstaje najczęściej w wyniku błędu, fałszu, iluzji, niewłaściwego zrozumienia. Źródło dramatu tkwi w tym, że „dobro może być złudzeniem Dobra. Dlatego – pisze ks. Tischner – wciąż trzeba pytać o prawdę, która wyprowadza ze złudzenia. Dobro domaga się „sprawdzania”. Wolność człowieka na tym między innymi polega, że kierując się ku Dobru, bezustannie sprawdza to Dobro”. W ten sposób filozofia odkrywa swoją ważną, a być może nawet niezastąpioną rolę, gdy chodzi o zagadnienie wspólnoty. Temat ten domaga się głębokiego namysłu i poważnej refleksji. Zagadnienie wspólnoty jest tym, co – mówiąc językiem Heideggera – naprawdę „daje do myślenia”.
 
2. Obraz wspólnoty
            Spróbujmy zatem zarysować obraz właściwej wspólnoty. Na boku pozostawiamy zagadnienie „wspólnoty iluzorycznej”, owych „pełnych zazdrości układów”, czy też „rozgadanych zbratań na łonie Się”. Podstawowym doświadczeniem wspólnoty jest doświadczenie, które możemy nazwać „tajemnicą My”. Gdy mówimy My – pisze ks. Tischner – „jesteśmy w środku jakiegoś świata. Świat ten nas ogarnia, ale nie unicestwia. Nie byłoby przecież żadnego My, gdyby nie było Ja. Ja zachowuje siebie w My, a nawet potwierdza. My może uratować Ja. Ale może je również osądzić”[5]. Trzeba jednakże pamiętać, że nie każde My, stanowi niejako od razu „właściwą wspólnotę”. Charakterystyczną cechą wspólnoty jest bowiem to, że My wspólnoty, ukierunkowane jest na Dobro. „Właściwa wspólnota” ma na uwadze dobro wspólnoty, jednakże zawsze w taki sposób, który dotyczy każdego Ja tworzącego wspólnotę.
            W tym miejscu należy postawić pytanie: jaki moment należy uznać za rzeczywisty moment narodzin wspólnoty? Według ks. Tischnera, nie ma wspólnoty bez wzajemnego uznania[6]. „Dzięki uznaniu, które przychodzi z zewnątrz, człowiek uzyskuje pewność, że jest kimś, a nie czymś”[7]. We „właściwej wspólnocie” Ja nie czuje się zatopione w My, jak kropla w morzu. Jest wręcz przeciwnie. „Każdy czuje – pisze ks. Tischner – że nadal jest sobą, a nawet tym bardziej sobą. Nasze My wyłania się z uznania, jakim siebie darzymy. Uznanie to jednocześnie przywraca nam siebie. Jedno nie sprzeciwia się drugiemu, jedno potwierdza drugie”[8]. Wspólnota jawi się w tym punkcie jako szczególna przestrzeń, dzięki której możliwe staje się dojrzewanie człowieczeństwa. Kiedy mamy na myśli wspólnotę religijną, możemy posłużyć się wprost językiem religijnym. Wspólnota jawi się nam wówczas, jako przestrzeń wzajemnego dorastania ku świętości.
Zatem fundamentalnym warunkiem wspólnoty jest wzajemne uznanie. Celem zaś każdego Ja, żyjącego we wspólnocie jest osiągnięcie Dobra, którym jest „prawda bycia”, co oznacza ostatecznie wzrastanie w człowieczeństwie, wzrastanie w świętości.
 
3. „Otwarcie dialogiczne”
            Fenomenologia poszukuje tego, co źródłowe. W naszej refleksji musimy zatem postawić jeszcze jedno pytanie: dzięki czemu możliwe jest uznanie siebie i uznanie Drugiego, owocujące szczególnego rodzaju więzią, którą określiliśmy jako My, jako „wspólnotę właściwą”? Ks. Tischner ukazuje człowieka jako istotę dramatyczną. Jest twórcą szczególnego rodzaju „filozofii dramatu”. Stawką dramatu jest „prawda bycia”. Człowieczeństwo zaś nie inaczej się realizuje, jak w horyzoncie aksjologicznym. To w świecie ludzkich wartości toczy się dosłownie spór o istnienie człowieka. To w świecie ludzkich wartości człowiek składa świadectwo o swoim człowieczeństwie, daje świadectwo o tym, jakim jest człowiekiem. Ku ocaleniu prowadzi droga „wciąż ponawianej wierności Dobru, które woła”[9]. Przegrana pochłania człowieka wówczas, „gdy człowiek wybiera zło, a czyni to przeciwko Dobru, które jego wybrało. Wybierając coraz większe zło – pisze ks. Tischner – przeciwko coraz większemu dobru, człowiek wybiera swe własne przekleństwo”[10]. Dobro i zło nie wydarzają się w samotności. Do istoty Dobra należy to, że pragnie ono być nieustannie udzielane innym. Dobro pragnie budować wokół siebie coraz większą przestrzeń dobra. Zło przychodzące często w przebraniu dobra, nie chce budować, chce unicestwić wszelkie istnienie. Istnienie bowiem już kieruje nas w stronę dobra. Zło jest zatem wewnętrznie sprzeczne, dlatego nigdy nie przychodzi wprost, ale przychodzi zawsze pozorując dobro.
W przestrzeni wspólnoty Drugi jest niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju Dobrem, który woła o świadectwo Dobru. Ks. Tischner zainspirowany myślą filozoficzną Emmanuela Lévinasa ukazuje, czym jest twarz Drugiego. „Twarz Innego jest śladem Nieskończonego”[11]. Jest to ślad Śladu[12]. Odkrycie twarzy Drugiego jako ślad Śladu, nie dokonuje się na takiej samej zasadzie, jak poznanie otaczających nas przedmiotów. Właściwe poznanie drugiego jest uczestnictwem w tajemnicy Drugiego. Owocem tego uczestnictwa jest nie tyle poznanie, ile raczej rozumienie.
Spotkanie z Drugim możliwe jest dzięki temu, co ks. Tischner nazywa otwarciem dialogicznym. „Otwarcie dialogiczne – wyjaśnia – jest otwarciem na innego człowieka: na ty, na on i ona, na my, wy i oni. W nim inny człowiek jest obecny dla mnie, a ja dla niego”[13]. Wspólnota tylko wtedy jest „wspólnotą właściwą”, gdy ludzie ją tworzący, spotykają się między sobą na poziomie otwarcia dialogicznego. Drugi nie jest wtedy kimś obcym, nie jest postrzegany jak jeszcze jeden mniej lub bardziej przydatny przedmiot, nie jest jak przysłowiowe „kółko w maszynie”, ale jest prawdziwie bliźnim, jest śladem Śladu. We wspólnocie, która możliwa jest tylko o tyle, o ile ludzie przyjmują siebie na poziomie otwarcia dialogicznego, możliwe staje się w człowieku dostrzeżenie pod skorupą słabości narzędzia łaski Bożej[14]. A zatem „wspólnota właściwa” to jakieś szczególne doświadczenie i rozumienie Dobra, które „wychodzi od Boga i wchodzi w świat przez człowieka”[15].
 
Summary:
            „Filozofia dramatu” ks. Józefa Tischnera jest wnikliwą próbą wniknięcia w tajemnicę człowieka. Człowiek, jako podmiot dramatu, egzystuje przede wszystkim w „świecie wartości”. Wśród nich na przeciwległych krańcach znajduje się z jednej strony wartość pozytywna – Dobro, z drugiej zaś wartość negatywna – zło.
            „Filozofia dramatu” to także szczególna postać „filozofii spotkania”. Drugi jest w niej zawsze obecny. Co więcej, nie ma „Ja” bez „Ty”. W ten sposób jednym z istotnych problemów jest zagadnienie wspólnoty. Autentyczna wspólnota, w odróżnieniu od rozmaitych iluzji wspólnoty, zakłada właściwe rozumienie i tworzenie rzeczywistości „My”, która ukierunkowana jest na Dobro. Warunkiem podstawowym możliwości utworzenia autentycznej wspólnoty jest tzw. „otwarcie dialogiczne”. „Otwarcia dialogicznego” nie należy jednak mylić z rozmową, dyskursem, dialogiem. Ono stanowi wprawdzie warunek konieczny dla możliwości właściwego spotkania, ale samo jest raczej postawą wewnętrzną, otwarciem własnego jestestwa na przyjęcie Dobra, którym jest Drugi. Dzięki „otwarciu dialogicznemu” możliwe staje się autentyczne spotkanie międzyosobowe, spotkanie nawet bez wypowiadanych słów. Samo bowiem „otwarcie dialogiczne” jest wystarczającym „słowem” – wypowiedzią, otwarciem, zaproszeniem, przyjęciem. To dzięki niemu możliwa staje się w ogóle nadzieja na utworzenie właściwej wspólnoty, w której podstawowym doświadczeniem jest wspólne przeżywanie Dobra, które „wychodzi od Boga i wchodzi w świat przez człowieka”.
 
Zusammenfassung:
            Die „Philosophie des Drama“ von Józef Tischner ist ein eindringlicher Versuch, in das Geheimnis des Menschen einzutreten. Der Mensch, als Subjekt des Drama, existiert vor allem in der Welt der Werte. Unter ihnen sind auf gegenseitigen Polen gelegt: das Gute und das Böse.
            Die „Philosophie des Drama“ ist auch besondere Art der „Philosophie der Begegnung“. Der Andere ist in ihr immer anwesend. Übrigens: es gibt kein „Ich“ ohne „Du“. In diesem Zusammenhang erscheint Gemeinschaft als das ein der wichtigeren Probleme. Die echte Gemeinschaft, im Vergleich zu den verschiedenen Illusionen der Gemeinschaft, setzt das richtige Begreifen und das Schaffen der Wirklichkeit „Wir“ voraus, die auf das Gute hin steuert. Die Grundvoraussetzung der Bildung einer authentischen Gemeinschaft ist die sogenannte „dialogische Öffnung“, die etwas anders bedeutet als ein Gespräch, Diskurs oder Dialog selbst. Sie stellt zwar conditio sine qua non für die Möglichkeit der Begegnung dar, selbst aber ist sie eher ein Ausdruck der inneren Öffnung des eigenen Seins für den Empfang des Guten, das der Andere ist. Dank dieser „dialogischen Öffnung“ ist möglich eine echte interpersonale Begegnung, die keine Worte braucht. Die „Öffnung“ selbst ist ja ein genügendes „Wort“, in dem vieles von Aussage, Äußerung, Aufmachen, Einladung und Aufnahme zu finden ist. Dieses Wort ermöglicht das Schaffen einer aufrechten Gemeinschaft, in der das prinzipielle Erleben die gemeinsame Erfahrung des Guten ist, das „von Gott ausgeht und durch den Menschen in die Welt eingeht“.
(übersetzt von Kazimierz Wójtowicz CR)
 

[1] M. Heidegger, Bycie i czas, tł. B. Baran, Warszawa 1994, s. 418.
[2] Por. J. Tischner, Ksiądz na manowcach, Kraków 1999, s. 270 oraz: tenże, Nieszczęsny dar wolności, Kraków 1993, s. 75.
[3] Tenże, W krainie schorowanej wyobraźni, Kraków 1997, s. 141.
[4] Tenże, Filozofia dramatu, Kraków, 1998, s. 10.
[5] Tenże, Spowiedź rewolucjonisty, Kraków 1993, s. 19.
[6] Por. tamże, s. 19.
[7] Tamże, s. 28.
[8] Tamże, s. 16.
[9] Tenże, Filozofia dramatu, dz. cyt., s. 311.
[10] Tamże, s. 310.
[11] Tamże, s. 53.
[12] Tamże, s. 62.
[13] Tamże, s. 17.
[14] Por. tenże, Nieszczęsny dar wolności, dz. cyt., s. 50.
[15] Tenże, Spór o istnienie człowieka, Kraków 1998, s. 192.

© Copyright by Stefan Szary
 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=