Stefan Szary / FILOZOFIA
  Nic nie jest tak ważne, jak czynienie dobra. Krótka refleksja nad Lumen fidei
 

 

 

NIC NIE JEST TAK WAŻNE, JAK CZYNIENIE DOBRA

 KRÓTKA REFLEKSJA NAD LUMEN FIDEI  

 

Z pewnym smutkiem przyjmuję ciszę wokół bardzo ciekawego tekstu, którym jest Encyklika papieża Franciszka Lumen fidei. Odnoszę wrażenie, że bardzo dużo uwagi poświęca się na śledzenie najróżniejszych nowinek z życia papieża, a pomija to, co – moim skromnym zdaniem – jest dużo ważniejsze i co stanowi strawę dla umysłu, a przecież „nie samym chlebem żyje człowiek”. A może? Różnie zresztą myślano…

 

1. Metafora światła wydaje się być bliska każdemu człowiekowi i chyba żadna inna nie oddziaływała tak silnie, jak właśnie ona. W starożytnym Egipcie król Echnaton ogłosił wszem i wobec, że jedynym bogiem jest bóg światła Aton, co w konsekwencji spowodowało unieważnienie wyznawanych dotąd poglądów i wierzeń. W starożytnej Grecji światło-słońce było dla Platona symbolem idei wszystkich idei – najczystszego Dobra. Agatologiczny ład Platona zyskał wymiar egzystencjalny. Światło oświecać ma drogę człowieka i symbolizuje ścieżkę właściwego postępowania i dokonywania słusznych wyborów. W chrześcijaństwie Światłem oświecającym człowieka jest Chrystus. Jest ono także symbolem łaski bożej oraz wiary. Filozoficzno-teologiczna myśl św. Augustyna zbudowana została w oparciu o metaforę światła. Do tego symbolu nawiążą także mistycy. Oczywiście, odniesień tych jest dużo więcej. W każdym bądź razie: „Gdy brakuje światła, wszystko staje się niejasne, nie można odróżnić dobra od zła, drogi prowadzącej do celu od drogi, na której błądzimy bez kierunku” (3). Bez światła ostatecznie niemożliwe staje się życie i prawidłowy rozwój człowieka.

 

2. Myśl papieża Franciszka koncentruje się oczywiście wokół zagadnienia wiary. Wiara rodzi się ze słuchania, fides ex auditu. Słowo jest jej fundamentem. Ono było na początku – napisał w Ewangelii św. Jan. Słowo to Logos, ale to także Światło – symbol drogi, prawdy i życia. Słowem i Światłem, jak już przed chwilą powiedziano, jest tu oczywiście Chrystus.  
            Człowiek słysząc Słowo, może je przyjąć lub może je odrzucić, może mu zaufać lub może mu nie wierzyć. Stąd też wiara jest zaufaniem, ale jest także szczególnego rodzaju dialogiem. Kto przyjmuje Słowo, ten otwiera się na łaskę i otrzymuje nowy sposób widzenia świata, siebie, innych – jest to odtąd postrzeganie w świetle wiary. To poniekąd nowy sposób widzenia, który człowiek otrzymuje w miłosnym darze od Tego, któremu zaufał. W ten sposób prawda i miłość nie mogą być rozdzielane. „Bez miłości prawda staje się zimna, bezosobowa, uciążliwa dla życia konkretnej osoby. Prawda, której szukamy, ta, która nadaje sens naszej drodze, oświeca nas, gdy jesteśmy dotknięci przez miłość” (27).

 

3. Prawda domaga się odwagi miłości i tęsknoty poznania (odwagi otwartości, wykroczenia poza ciasne granice umysłu zamkniętego w ramach tego tylko, co dane w spostrzeżeniu zewnętrznym zmysłowym). Papież Franciszek kontynuując myśl swoich poprzedników stwierdza, że prawda nie sprzeciwia się wierze, ani też odwrotnie. „Wiara i rozum wzajemnie się uzupełniają” (32). Warto zauważyć, że w tym ujęciu wiara w żaden sposób nie jest łatwym pocieszeniem akceptującym postawę bierności, „nie jest ucieczką dla ludzi mało odważnych, lecz poszerzeniem przestrzeni życia” (53). Dzięki lumen fidei człowiek, którego życie zawsze w taki lub inny sposób naznaczone jest cierpieniem (homo patiens), może przezwyciężyć grożącą mu rozpacz. To nie jest ani proste, ani łatwe, nie dzieje się też automatycznie, ale jest możliwe. Papież Franciszek w następujących słowach wyraża swoją myśl: „Wiara nie jest światłem rozpraszającym wszystkie nasze ciemności, ale lampą, która w nocy prowadzi nasze kroki, a to wystarcza by iść. Cierpiącemu człowiekowi Bóg nie daje wyjaśniającej wszystko argumentacji, ale swoją odpowiedź ofiaruje w formie obecności, która towarzyszy historii dobra, łączącej się z każdą historią cierpienia, by rozjaśnił ją promień światła” (57).

 

4. Życie oświetlone światłem wiary staje się drogą, na której człowiek czyni dobro. Ono zaś jest znakiem bliskości Boga. Papież uważa, że: „Nasza kultura straciła zdolność dostrzegania konkretnej obecności Boga, Jego działania w świecie” (17), ale kto chce czynić dobro i kto je czyni, ten zbliża się do Boga i jest przez Niego wspierany (por. 35). W ten sposób, z egzystencjalnego punktu widzenia, nic nie jest w życiu człowieka tak ważne, jak czynienie dobra i stawanie się dobrym.

 

Encyklika papieża Franciszka nie jest trudnym do zrozumienia przez zwykłego śmiertelnika traktatem teologicznym, lecz jest raczej teologiczno-duszpasterskim rozważaniem, napisanym w taki sposób, aby każdy człowiek mógł w nim znaleźć „strawę dla ducha”. Jestem głęboko przekonany, że większym pożytkiem jest przemyślenie tego tekstu, aniżeli czytanie „niezwykłych” informacji o tym, że na przykład papież sam niósł swoją teczkę… 


 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=