Stefan Szary / FILOZOFIA
  "Podwójne życie Weroniki"
 
„Podwójne życie Weroniki”
o przeczuciach
 
            „Podwójne życie Weroniki” to filmowa opowieść, w której twórca filmu odwołuje się nie tyle do intelektu odbiorcy, tj. racjonalnego wiązania wydarzeń i ujmowania akcji, ile przede wszystkim do jego wrażliwości, zdolności empatii i wczucia się w świat przeżyć głównej postaci. Można odnieść wrażenie, że Krzysztof Kieślowski pragnie wydobyć i podkreślić znaczenie tajemnicy ludzkiej wrażliwości i zaprosić do rozmowy o tym, jak istotną rolę pełnią w ludzkim życiu nie poddające się procesom racjonalizacji i adekwatnego wyrażenia przeczucia. W życiu człowieka, obok tego, co daje się wyraźnie uchwycić i nazwać (jak gdyby „złapać”) ciągle wydarza się coś, co ma swoje ważne, nieraz – podobnie jak w filmie – kluczowe znaczenie, a co zarazem nieustannie się „wymyka” racjonalnym interpretacjom. Istotną rolę pełni w tym filmie także muzyka. Stanowi ona integralną jedność ze światem przeżyć bohaterki. Tam, gdzie czymś niemożliwym było przeprowadzenie procesu werbalizacji i adekwatnego wyrażenia, tam w szczególny sposób „przemawia” muzyka. Ma ona pomóc widzowi współodczuć świat Weroniki. Jest pomostem umożliwiającym przedostanie się „do” czy też „w pobliże” wnętrza drugiego człowieka.
            W związku z tym pojawia się pytanie: czy życie można uchwycić muzycznie, poetycko, metafizycznie nie konwertując go zarazem na coś nieprawdziwego, nierealnego, nierzeczywistego? Czy ciągle mamy wtedy jeszcze do czynienia z życiem? W tym miejscu tkwi pułapka racjonalizacji wszystkiego. Wydaje się, że to co pochwycone racjonalnie posiada zarazem jakąś wyższą wartość, jest prawdziwsze. Lecz na jakiej zasadzie można z pełnym przekonaniem twierdzić o słuszności takiej tezy? Prawda istnienia jest głębsza aniżeli to, co daje się uchwycić i racjonalnie wyrazić. Kieślowski w swoim filmie próbuje pokazać wymiar, który można określić jako tajemnicę istnienia, w której zdarza się to, czego nie daje się uchwycić rozumem, logiką, ściśle racjonalnym wiązaniem wydarzeń. W życiu częściej doświadczamy „nie wiem”, aniżeli „wiem” coś o swoim życiu, a zarazem próbujemy je w różnych możliwych sposobach jakoś „zrozumieć”, uchwycić sens wydarzeń, także tych najbardziej niezrozumiałych.
            Główną bohaterką filmu jest Weronika, choć może należałoby raczej powiedzieć Weroniki. Fizycznie bowiem są to dwie różne postaci. Jedna żyje w Krakowie, druga w Paryżu. Lecz pomimo owej fizycznej odrębności i odległości, Kieślowski wprowadza widza w świat zagadnienia jedności duchowej. Przy czym tajemnica jedności duchowej nie jest stwierdzeniem, jest raczej pytaniem: czy to możliwe? Jak to możliwe? Czy też doświadczyłeś czegoś podobnego? A może ktoś z twoich bliskich, niezrozumiany przez innych? W gruncie rzeczy film opowiada o życiu Weroniki – o jej podwójnym życiu – jak zresztą zapowiada sam tytuł filmu. Pojawiają się kolejne pytania filozoficzne: Czy człowiek jest „monadą bez okien”, czy też „monadą z oknami”? Czy zawsze jest kimś niewyrażalnym, jakby zamkniętym, a więc i samotnym? A może jest wprost przeciwnie. Może gdzieś w świecie jest ktoś taki sam właśnie jak ja? Ktoś kto zrozumiałby mnie doskonale bez słów i jakiegokolwiek innego pośrednictwa? Bohaterka filmu odkryła swoje drugie ja nie w jakimś sztucznie wyhodowanym w nowoczesnym laboratorium klonie siebie samej, ale w żywym, nieznanym dotąd drugim człowieku, który okazał się nie do końca innym, a zarazem nie tylko podobnym. Czy istnieje możliwość takiego spotkania? W tych wszystkich postawionych dotąd pytaniach uwyraźnia się istotna rola przeczuć, odczuwania czegoś, co nie jest materialne, wyraźnie określone…
            W Podwójnym życiu Weroniki obok tajemnicy życia Kieślowski ukazuje także tajemnicę śmierci. W pewien sposób śmierć Weroniki z Krakowa powołuje do istnienia Weronikę z Paryża. Jej postać ma ścisły związek z tym, co wydarzyło się jej nieznanej wcześniej imienniczce. Powraca pytanie o wydarzenie spotkania, jednakże w zmodyfikowanej formie, spotkania z tymi, którzy umarli. Weronika z Krakowa nieustannie żyje w świadomości i w życiu Weroniki z Paryża. W filmie dostrzegamy ten czas, w którym życie Weroniki z Paryża zdominowane jest postacią Weroniki z Krakowa. Pomimo wydarzenia śmierci nie natrafiamy na absolutny koniec czegoś, ale właśnie w tym miejscu najrealniej mamy do czynienia z tajemnicą. Niesamowite jest to, że to życie naprawdę trwa dalej – trwa w kimś, kto fizycznie był daleko, nieznany, obcy. W ten sposób film Krzysztofa Kieślowskiego staje się także refleksją o możliwościach wspólnego dzielenia losu, o współodczuwaniu, o sile wzajemnego oddziaływania (nie mieszczącego się jednak w ramach struktury przyczynowo-skutkowej), o którym można nie mieć nawet żadnego pojęcia.
            Istotne znaczenie posiada końcowa scena filmu. Jest ona idealnym streszczeniem do całości. Weronika wraca do domu, gdzie mieszka jej ojciec. Akurat w tym czasie pracuje on przy jakiejś głośno funkcjonującej maszynie. Jest w małej pracowni skupiony na wykonywanej pracy. Weronika wjeżdża powoli na teren posesji. Ojciec nic o tym nie wie. Wyłącza jednak maszynę. Ma jakieś przeczucie. Powoli odwraca swą głowę.
            Czy i dlaczego warto wracać do Podwójnego życia Weroniki? Dlaczego warto zatrzymywać swą uwagę i analizować konkretne sceny i wydarzenia? Dlaczego warto współprzeżywać losy bohaterów tego filmu – Weroniki, jej ojca? Dlaczego warto pisać i dyskutować o tym filmie z innymi? Znam tylko jedną odpowiedź: aby bardziej poznać i rozumieć siebie, innych, i aby głębiej wniknąć w tajemnicę życia i tajemnicę śmierci.
Krzysztof Kieślowski niejednokrotnie podkreślał, że pragnie on ze swoim widzem porozmawiać, opowiedzieć mu o tym, co jest w nim samym, podzielić się z nim swoim punktem widzenia na sprawy dotyczące ludzkiego życia, zadać pytania, wzbudzić myślenie. Stąd też warto wracać do Podwójnego życia Weroniki, po prostu po to, aby bardziej być.
 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=