Stefan Szary / FILOZOFIA
  Trzeźwi bądzie a czuwajcie! Kilka skreśleń do Doktora Faustusa Thomasa Manna
 

„TRZEŹWI BĄDŹCIE, A CZUWAJCIE!”
KILKA SKREŚLEŃ DO DOKTORA FAUSTUSA THOMASA MANNA
 
Napisane jest bowiem: «Trzeźwi bądźcie, a czuwajcie!». Nie każdy jednak żyje wedle słowa tego, lecz, miast mądrze zabiegać o to, co potrzeba na ziemi, aby się lepiej na niej dziać zaczęło, a roztropnie przyczynić się do tego, aby pomiędzy ludźmi ład znowu nastał taki, który glebę stosowną i tło rzetelne dać zdoła pięknemu dziełu, niejeden człek porzuca szkolną ławę, ucieka w szatańskie upojenie: a tak traci dusze swoją i na śmietnisku będzie porzucony[1].
 
            Dotktor Faustus. Żywot niemieckiego kompozytora Adriana Leverkühna, opowiedziany przez jego przyjaciela, to pełna symboliki opowieść wydana w 1947 roku, którą odczytywać i interpretować można w wieloraki sposób. W gruncie rzeczy Mann opisuje tragiczny los człowieka, wiodącego normalne, w miarę udane życie, w którym nie brakuje sukcesów, uznania, podziwu, - brakuje w nim tylko jednego, tego, czego trzeba było się wyrzec podczas podpisywania paktu z Diabłem, miłości: „Życie twoje ma być zimne – dlatego nie wolno ci kochać nikogo”[2].
            Powyższe słowa to słowa śmierci. Życie bez miłości ziemię zamienia w piekło. Żadna rekompensata nie wchodzi tu w rachubę. Możliwe jest jedynie życie oparte na udawaniu, samooszukiwaniu, budowaniu w sobie i wokół siebie zimnego świata pozorów.
            Doczesność jawi się jako jedyna ważna perspektywa, a człowiek – sein-zum-Tode – jako istota odrzucająca wszelką możliwość metafizyki.
            Wszędzie tam, gdzie człowiek odwraca się od Miłości, nie tylko nie ma nieba, lecz co dużo straszniejsze, nie ma także ziemi. Co jest? Jest jedynie piekło, czyli zimne, pozbawione ostatecznego sensu istnienie, wegetacja pozbawiona Miłości z wszelkimi jej niszczącymi i pustoszącymi skutkami.
 
1. Człowiek i Kusiciel
            W rozdziale XXV Thomas Mann ukazuje szczególnego rodzaju spotkanie – spotkanie człowieka z Diabłem. Oto główny bohater Adrian Leverkühn, który ma już za sobą studia z teologii, dobrą znajomość filozofii, a zawodowo zajmujący się sztuką, ściślej mówiąc: muzyką, komponowaniem, siedzi w fotelu i przy świetle lampy czyta fragment Albo-Albo Sørena Kierkegaarda o Don Juanie Mozarta. Kierkegaard doskonale opisał stadia egzystencji, w tym także stadium estetyczne.
            W pewnej chwili, mimo tego, że pokój był dobrze ogrzewany, bohater poczuł zimno. Co dziwne, chłód docierał nie od strony okna, lecz – jak stwierdził Leverkühn – od przodu. W kącie kanapy siedział On. Kim On jest? Czego tu chce? Po co w ogóle się tutaj pojawił?
 
2. Rzeczywistość czy wyobrażenie
            Spotkanie z Kusicielem? Czy to w ogóle jest możliwe? Czy to jawa czy tylko wyobrażenie przewrażliwionego artystycznego umysłu? A może to objaw choroby psychicznej lub po prostu sen? Pytanie to zakłada odpowiedź na pytanie wcześniejsze: Czy Diabeł w ogóle istnieje realnie? Czy można tego w jakikolwiek sposób, najlepiej naukowy i tzw. obiektywny, dowieść? Leverkühn słyszy: „Żadna choroba się w tobie nie kluje, cieszysz się natomiast, po swoim lekkim ataku, najlepszym młodzieńczym zdrowiem”[3].
 
3. Walka o duszę
            Diabeł tchórzliwych straszy, a odważnych kusi – niejeden raz mówił ks. Józef Tischner. Kusiciel werbuje obietnicami, których – jak mówi do głównego bohatera – „co do joty dotrzymuje”[4] Głównym symbolem jego obietnicy jest klepsydra: obietnica „dobrego” czasu, „dobrego” życia: „Sprzedajemy czas – powiedzmy, na przykład, na dwadzieścia cztery lata”[5]. Trzeba jednak być świadomym tego, że pakt z Kusicielem to „pakt na czas i na wieczność”[6]. Jednak – przekonuje Diabeł – „o końcu wcale myśleć nie trzeba”[7]. Na tym polega działanie „Anioła trucizny”[8] – liczy się tylko doczesność, najlepiej tylko tu i teraz. Czym ona będzie? Kusiciel obiecuje: „Wielki czas, szalony czas, czas iście diabelski, pełen radości i wesela – a przy tym, oczywiście, marny też bywa nieco, a nawet bardzo marny – nie tylko to przyznaję, ale podkreślam z dumą, bo tak właśnie dobrze jest i sprawiedliwie, taki jest przecie sposób i natura artysty”[9].
 
4. Żywioł życia
            Żywiołem estety są skrajności. Wyjątkowość, oryginalność, niepowtarzalność, jedyność. Karuzela egzystencji, karuzela życia (Kierkegaard). „My – mówi Diabeł – dostarczamy wszelkich krańcowości w tej dziedzinie – uniesień dostarczamy i oświecenia, uczucia swobody i wyzwolenia z wszelkich więzów, wolności, pewności, lekkości, poczucia władzy i triumfu tak wielkiego, że nasz człowiek przestaje własnym zmysłom wierzyć – wliczając w to ponadto jeszcze ogromny podziw dla swego dzieła, który pozwoliłby mu nawet z łatwością zrezygnować ze wszelkich obcych, z zewnątrz pochodzących przejawów podziwu, ów dreszcz samouwielbienia, ba, rozkosznej grozy wobec samego siebie, kiedy wydaje się on sobie jakby tuba mirum albo boska bestia”[10].
 
5. Fałszywa świadomość
            Ogłupiony aktualnymi sukcesami człowiek zaczyna żyć mitem o samowystarczalności. Tragiczne jest to, że jest to świadomość fałszywa, iluzoryczna, pozorna, odnosząca się do aktualnej chwili tu i teraz, pozbawiona ciężaru sumienia i odpowiedzialności, choć w jednej następnej chwili może pojawić się klęska. Tym jednak, co Diabeł ofiarowuje człowiekowi „jest właśnie triumfujące uczucie uniesienia się ponad samego siebie, wspaniała beztroska”[11].
 
6. Co będzie dalej
            Nie każdy na szczęście zadowala się krótką chwilą sukcesu. Leverkühn stawia w rozmowie z Kusicielem ważne dla niego pytanie wprost: „Co czeka tych, którzy Wam hołd złożyli, w piekielnych czeluściach?”[12]. Jak będzie wyglądać wieczność w piekle? Czym będzie ona wypełniona? W odpowiedzi dowiaduje się, że żaden opis, żadne słowa, ani żadne nawet precyzyjnie dobierane pojęcia nie są w stanie adekwatnie oddać specyfiki tego „miejsca”. „Na tym polega sekretna rozkosz i bezpieczeństwo piekieł, że są poza zasięgiem denuncjacji, że są ukryte przed mową ludzką, że po prostu istnieją, ale nie dostają się do gazet, do publicznej wiadomości, żadnym słowem dotrzeć nie mogą do krytycznej świadomości”[13]
            Niemniej można o piekle powiedzieć: „że tu wszystko się kończy, wszelka litość, wszelka łaska, wszelkie miłosierdzie”[14]. Piekło wypełnione jest po brzegi wiecznie znoszonym cierpieniem i szyderstwem. Te dwa słowa mówią niezwykle dużo: cierpienie i szyderstwo. A do tego dołącza się bolesna świadomość niemożności spełnienia: „jego istota, czy – mówi Diabeł do Leverkühna – jeśli wolisz pointa, polega na tym, że mieszkańcom swoim pozostawia jedynie wybór pomiędzy skrajnym zimnem a żarem, który nawet grafit stopić by zdołał – oni zaś, pomiędzy tymi dwoma stanami, rycząc szukają ucieczki, miotają się między jednym a drugim, bo w jednym z nich drugi wydaje się zawsze miejscem niebiańskiej uciechy, staje się jednak zaraz i w najbardziej piekielnym znaczeniu tego słowa nieznośnym”[15]
            Człowiek nie może odtąd chować się i tłumaczyć niewiedzą, nieświadomością, brakiem rozeznania itp. Piekło jest wyborem, na podstawie zawartego paktu z Diabłem.
 
7. Pakt został zawarty
            Jest tylko jeden warunek do spełnienia: „Nie wolno ci kochać”[16]. Tylko to jedno małe wyrzeczenie za dwadzieścia cztery lata sukcesów, zadowolenia, uznania, spełnienia. „Zawarliśmy pakt i ubili interes – podpisałeś go własną krwią, oddałeś się nam i nasz chrzest przyjąłeś. (…) Czas od nas otrzymałeś, genialny czas, owocny czas, całe dwadzieścia i cztery lata ab dato vecessi, oto termin, który ci wyznaczamy na dojście do celu”[17].
            Życie pozbawione miłości. Życie wyzbyte z wszelkiego ciepła i prawdziwego blasku, których źródłem jest Miłość. „Zimnym cię mieć chcemy, iżby ogni piekielnych do ogrzania ciebie ledwo starczyło (…) Rozkoszować się za to będziesz całą wiecznością jednego ludzkiego życia, wypełnionego wspaniałymi dziełami. A kiedy przesypie się już piasek w klepsydrze, będę miał pełną władzę użyć ciebie, wybraną kreaturę, jak zechcę i zapragnę, rządzić tobą i władać całkowicie, całą osobą twoją, duszą, ciałem, krwią i wszystkim, co do ciebie należy, na wieki wieków”[18].  
 
8. Ku przestrodze
            Adrian Leverkühn, tragiczna postać Thomasa Manna, jest symbolem tych wszystkich ludzi, którzy odwracają się w swoim życiu od prawdy i miłości w imię pozoru i doczesnego, chwilowego zadowolenia. Był rok 1947. W kilka zaledwie lat ziemię zamieniono w piekło pełne cierpienia, szyderstwa, bólu, łez, śmierci. Kusiciel dalej robi swoje: słabych straszy, a odważnych kusi. Wybór zawsze należy do człowieka. Dlatego: „«Trzeźwi bądźcie, a czuwajcie!». Nie każdy jednak żyje wedle słowa tego, lecz, miast mądrze zabiegać o to, co potrzeba na ziemi, aby się lepiej na niej dziać zaczęło, a roztropnie przyczynić się do tego, aby pomiędzy ludźmi ład znowu nastał taki, który glebę stosowną i tło rzetelne dać zdoła pięknemu dziełu, niejeden człek porzuca szkolną ławę, ucieka w szatańskie upojenie: a tak traci dusze swoją i na śmietnisku będzie porzucony”[19].
 
31.07.2018
 
[1] T. Mann, Doktor Faustus, tł. M. Kurecka i W. Wirpsza, Wrocław 2018, s. 820.  
[2] Tamże, s. 412.
[3] Tamże, s. 373.
[4] Tamże, s. 375.
[5] Tamże, s. 381.
[6] Tamże, s. 380.
[7] Tamże.
[8] Tamże, s. 378.
[9] Tamże, s. 382.
[10] Tamże, s. 382.
[11] Tamże, s. 393.
[12] Tamże, s. 404.
[13] Tamże, s. 405.
[14] Tamże.
[15] Tamże, s. 408.
[16] Tamże, s. 411.
[17] Tamże.
[18] Tamże, s. 413.
[19] Tamże, s. 820.  



 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=