Stefan Szary / FILOZOFIA
  Miłość i jej różne odcienie. Książka R. Mazurowskiej i B. Wojciszke "Alfabet miłości"
 

„MILOŚĆ I JEJ RÓŻNE ODCIENIE”


ZAPROSZENIE DO ROZMOWY
 
Renata Mazurowska, Bogdan Wojciszke, Alfabet miłości, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2015, ss. 230, ISBN: 978-83-7489-606-1
 
            Wśród pytań, jakie stawia sobie człowiek, są także i takie, które bezpośrednio dotyczą wartości życia: „Jak przeżyć własne życie, by nie czuć bezsensu? Jak żyć, by nie mieć poczucia pustki i jakiejś przegranej? Jak żyć, by w gruncie rzeczy życia nie żałować?
            Odpowiedź udzielona teoretycznie nie wydaje się być bardzo skomplikowana. Kluczem do szczęśliwego życia wydaje się być miłość. „Najnieszczęśliwsi są chyba ci, – pisał Antoni Kępiński – którzy nigdy nie kochali. Ich życie jest szare, puste, nie ma barwy, ani smaku – prawdziwa Nacht und Nebel [noc i mgła prowadząca ostatecznie ku nieistnieniu – przyp. S. Sz.]. Ludzie ci żyją tylko z poczucia obowiązku, nie znają radości życia”[1].
            Ta prosta odpowiedź, według której życie ma sens, kiedy wypełnione jest miłością, prowadzi do kolejnych pytań: Czym ona jest? Co stanowi jej istotę? Kiedy ma się do czynienia z miłością, a kiedy jedynie z jej pozorem?
            Od starożytności do dnia dzisiejszego próbuje się na te pytania znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź. Okazuje się, że mimo wielu, bardziej lub mniej udanych prób, temat nie traci na aktualności. Dyskusja nieustannie pozostaje otwarta…
 
            Autorzy książki „Alfabet miłości”, dziennikarka Renata Mazurowska i prof. Bogdan Wojciszke włączają się do tej ważnej dyskusji, dzieląc się z czytelnikami swoim punktem widzenia. Wypowiedź uporządkowana jest tematycznie, prowadzi – zgodnie z tytułem książki – od słów zaczynających się literą „A” aż do słów na literę „Ż”.
            Słowo: „alfabet” rozumieć można, co najmniej, dwojako: jako wypowiedź od „a” do „z”, to znaczy obejmującą całość prezentowanego zagadnienia; oraz jako narzędzie, 24 litery, dzięki którym budować można słowa, zdania, wypowiedzi… Wydaje się, że to drugie określenie odzwierciedla zamierzenie Autorów. Zwracam na to uwagę, gdyż przyjęta forma książki, godna jest zauważenia.
  
Książka „Alfabet miłości” ma charakter rozmowy, która staje się zarazem zachętą skierowaną do czytelnika, by obok centralnego tematu, jakim jest miłość i różnych jej odcieni nie przechodził on obojętnie; przeciwnie, chodzi właśnie o to, by się włączył ze swoimi spostrzeżeniami. Rozmowa nie jest wykładem, podczas którego precyzja i logika pojęć są ściśle dobrane tworząc zamkniętą całość. Tutaj, w rozmowie, raz padają definicje, a innym razem stwierdzenia, z którymi śmiało można polemizować. I nie jest to wcale słabą stroną książki, lecz stanowi jej wartość. Czytelnik ma okazję stać się uczestnikiem dyskusji, doświadczając twórczego trudu własnego poszukiwania odpowiedzi.
 
            Czytając książkę „Alfabet miłości” zwróciłem uwagę na trzy sprawy: po pierwsze, na wypowiedzi ukazujące zagadnienie miłości w znakomitych sformułowaniach oraz kontekstach, które dotąd nie były dla mnie aż tak ważne; po drugie, na zdania, które od razu wzbudziły moją czujność i gotowość do podjęcia polemiki; po trzecie, na słowo, którego było zbyt wiele w relacji do słowa, którego mi zabrakło. Zachęcając innych do przeczytania książki, nie chcę odebrać nikomu radości znalezienia perełek w tekście, dlatego podam tylko po jednym przykładzie.
            Zdaniem, które spowodowało moje zatrzymanie się na chwilę dłuższego zastanowienia, było doskonałe stwierdzenie: „Co tu dużo mówić, nie ma ludzi bez wad, ale kiedy kochamy, to się zachowujemy tak, jakbyśmy w to nie wierzyli” (s. 116).
            Moją czujność polemiczną wzbudziło zdanie wspomniane na stronie 12: „Zło jest silniejsze niż dobro”. Jego wyjaśnienie znajduje się w dalszej części tekstu, dlatego musiałem w napięciu czekać z polemiką niemalże do końca książki, gdzie znajduje się rozdział tak właśnie zatytułowany (s. 211). Dodam tylko, że wyjaśnienie Autorów rozwiało moje napięcie i wcześniejszą wątpliwość.
            Najczęściej pojawiającym się słowem, w różnych jego odmianach jest słowo: badania (badacz, badano, itp.) – występuje ponad 125 razy. Słowem, którego mi zabrakło, jest słowo: tajemnica (dodajmy: w książce jest rozdział: Tajemny kod). I tutaj znalazłem przestrzeń polemiczną: na ile badania są w stanie w źródłowy sposób uchwycić i opisać istotę miłości? Czy miłość jest problemem czy raczej tajemnicą – i co to w ogóle znaczy?
 
            Zagadnienie miłości łączy się z pytaniem o sens istnienia i dlatego nie należy wobec tych kwestii przechodzić obojętnie. Omawiana książka inspiruje, „daje do myślenia”. Napisał Søren Kierkegaard: „Kiedy człowiek kocha, nie chodzi utartymi drogami”[2]. Polecam książkę Renaty Mazurowskiej i Bogdana Wojciszke „Alfabet miłości” wszystkim, którzy szukają, pytają, oczekują podpowiedzi…


[1] A. Kępiński, Melancholia, Sagittarius, Kraków 1993, s. 62.
[2] S. Kierkegaard, Albo-Albo, tł. J. Iwaszkiewicz, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010, s. 420.
 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=