Stefan Szary / FILOZOFIA
  Kino metafizyczne Krzysztofa Kieślowskiego
 
SZTUKA FILMOWA JAKO ŹRÓDŁO SPOTKANIA
FENOMEN KRZYSZTOFA KIEŚLOWSKIEGO
 
Antoni Kępiński, Józef Tischner i Krzysztof Kieślowski. Co łączy wzajemnie lekarza psychiatrę, filozofa-księdza i reżysera filmowego? Wydaje się, że istnieją co najmniej trzy sprawy. Po pierwsze, każdy z nich wyznawał osobliwą wiarę w człowieka. Kępiński podkreślał wiarę wobec pacjenta. Nikt nie powinien zostawać psychiatrą po to, aby osądzać, ale jedynie po to, by próbować przyjść z pomocą człowiekowi cierpiącemu. Kępiński konsekwentnie wyznawał pogląd, według którego „chory nie kłamie”. Owszem, czasami widzi świat inaczej niż wszyscy wokół, ale to nie oznacza automatycznie kłamstwa. Tischnerowi zarzucano nieraz, że rozmawia nie z tymi ludźmi, z którymi wypadałoby to czynić. Ksiądz-filozof odpowiadał swoim adwersarzom pytaniem: co to znaczy, że nie wypada? I dodawał: ja wierzę tym ludziom. I wreszcie Kieślowski, reżyser, który – jak sam mówił – „wyznaje bardzo niemodną dziś wiarę – wiarę w człowieka”.
            Drugą wzajemną płaszczyznę stanowi wartość dialogu. Kępiński uważał, że w swojej pracy z ludźmi cierpiącymi, do spraw podstawowych należy dialog. Umiejętność słuchania człowieka cierpiącego jest warunkiem koniecznym do tego, ażeby w jakiś sposób zrozumieć, co mu naprawdę jest i w jaki sposób można mu pomóc. Chodzi o to, by oprócz bólu spowodowanego chorobą, „wsłuchać się” także w cierpienie. Tylko w ten sposób można naprawdę przyjść z pomocą pacjentowi, który jej potrzebuje. Tischnerowi należącemu do kręgu filozofów dialogów czyniono zarzut z tego, że w swoim życiu zbyt konsekwentnie szedł drogą dialogu. On zaś nie dostrzegał, tak jak jego oskarżyciele, w innych ludziach wrogów, przeciwników, czy bluźnierców, tylko człowieka, rozumianego jako mniej lub bardziej doskonałe (lub niedoskonałe) odbicie samego Dobra. I Krzysztof Kieślowski, który swoje filmy robił nie po to, żeby coś pokazać, ale po to, żeby porozmawiać. Wiara w człowieka prowadzi do takich z nim rozmów, w których nikt nie występuje w roli wszechwiedzącego. Punktem wyjścia w prawdziwej rozmowie jest nie tyle odpowiedź, ile pytanie. Pytanie szczególne. Pytanie o to, co godne jest zapytywania.
            Trzecim wspólnym elementem Kępińskiego, Tischnera i Kieślowskiego jest świat pytań egzystencjalnych. Dla Kępińskiego ważne były najróżniejsze zeznania, ukazujące świat przeżyć jego pacjentów. Poprzez próbę zrozumienia tego świata dochodzi się w mniejszym lub większym wymiarze do zrozumienia człowieka. Tischnerowska filozofia dramatu jest rozważaniem dramatu egzystencji, który rozgrywa się między dwoma zasadniczymi możliwościami, między egzystencjalnie ujętym: albo-albo, między zgubą lub ocaleniem. Kieślowski wszystkie swoje filmy, zarówno dokumentalne jak i fabularne, poświęca ludziom, przeżywającym swoją codzienność. Twierdził, że tylko opisaną w jakiś sposób rzeczywistość można naprawdę zrozumieć.
Oglądając filmy Krzysztofa Kieślowskiego, odkryć w nich można poglądy Józefa Tischnera i Antoniego Kępińskiego. Czy ci ludzie w jakiś sposób się spotkali, choć formalnie takie spotkanie nigdy się nie odbyło? Można powiedzieć, że połączył ich wspólny świat pytań, dotyczących tajemnicy człowieka, bliskie im zatroskanie o człowieka.
 
Kino Krzysztofa Kieślowskiego zawiera dwie istotne cechy. Po pierwsze Kieślowski w historii swoich bohaterów pragnie ukazać wartość bądź też wartości uniwersalne, bliskie każdemu człowiekowi, niezależnie od wyznawanego przez nich światopoglądu czy religii. Kieślowski żywi przekonanie, że jest coś, co ludzi łączy, niezależnie od wszystkiego, co ich zarazem dzieli. Śmiech, ból, radość, cierpienie są w pewnym stopniu zawsze takie same.
Po drugie Kieślowski zaprasza do myślenia i rozmowy, do wspólnego drążenia wokół ludzkich tematów. W licznych wywiadach z reżyserem zamiast patetycznych słów słyszymy niezwykle szczere: „nie wiem”, „nie znam odpowiedzi”. Ta sama szczerość jest wyraźnie obecna w każdym z jego filmów. Krzysztof Kieślowski należy bez wątpienia do grupy najpoważniejszych reżyserów, jakich zna świat twórców ruchomego obrazu. Nie tworzy on popularnego wszechobecnie kina akcji. Nie zaprasza zmęczonych ludzi do kina relaksu i rozrywki. Przeciwnie, proponuje współczesnemu człowiekowi kino kontemplacji, kino metafizyczne. Artysta niewidzialnego, czy też reżyser duszy, jak mówią o nim inni, jednych widzów zachwyca, innych rozczarowuje. Co ciekawe, jedynym kryterium, które daje się rozpoznać jest propozycja „specyficznego rodzaju myślenia”, „zaproszenia do dyskusji”. Stąd filmy Kieślowskiego nie znajdowały zrozumienia ani u wyznawców światopoglądu lewicowego, ani prawicowego, ani kościelnego, a zarazem ściągały uwagę jednych, drugich i pozostałych. Kieślowski i jego filmy wymykają się skrzętnie wszelkim próbom zawładnięcia i zaszeregowania. W ten sposób potwierdza on swoją niezależność i wolność, cechy, dzięki którym można prawdziwie być artystą. Nie znaczy to, by Kieślowski uciekał od zabrania głosu w dyskusjach politycznych, światopoglądowych czy religijnych. Wręcz przeciwnie. Ciągle stawia dojrzałe pytania, weryfikuje świat współczesnych przesądów, pyta o Boga i znaczenie religii w życiu człowieka. Nie definiuje jednakże pojęć dobra i zła. Intuicja pełni u niego ważniejszą rolę niż najdoskonalsze schematy wytworzone przez umysł. Dobro i zło – podobnie jak w filozofii Tischnera - są w pewien sposób niedefiniowalne. W filmach Kieślowskiego można jednakże współodczuć, czy też współprzeżyć różne postaci dramatu dobra i zła. Materiał ten wzbudza refleksję. Natrafiamy na moment, w którym przekracza się bierność. Przestaje się także być „prowadzonym za rękę” przez reżysera. Widz filmów Kieślowskiego staje się partnerem dialogu, z historią swojego życia, z własnym osobistym doświadczeniem, w którym padają ważne pytania. Co widząc „Podwójne życie Weroniki” lub też „Trzy kolory” powiedziałby psychiatra, co mógłby powiedzieć jego pacjent? Na jakie istotne cechy wskazałby filozof? Na co zwróciłby uwagę ksiądz? Jaka refleksja budzi się we mnie i co powstaje w człowieku, który razem ze mną lub obok mnie oglądał film Kieślowskiego? Filmy Kieślowskiego są jak „Przedmowy” Kierkegaarda. To, co najważniejsze, winno zostać wypowiedziane dopiero wtedy, kiedy film się już skończył. Można powiedzieć, że skończony film rozpoczyna dialog. Ale w ten sposób, film – de facto – się nie skończył, lecz trwa dalej w człowieku zainspirowanym do myślenia, ciągle żyje w konfrontacjach i refleksji. Zaczynamy rozmawiać z samym Kieślowskim. Jego filmy tworzą pomost do spotkania z nim. Już po raz drugi uwyraźnia się nam tajemniczość spotkania. Nie spotykając się z Kieślowskim, trudno z całym przekonaniem powiedzieć, że z nim nie rozmawialiśmy. Powiedział przecież tak wiele, nie tylko w scenariuszu filmowym, ale także jakby poza nim – osobiście, a poniekąd nawet bezpośrednio.
 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=