Stefan Szary / FILOZOFIA
  3. Spotkanie z człowiekiem cierpiącym i chorym
 

POZNANIE A ROZUMIENIE W MEDYCYNIE 
I PRAKTYCE LEKARSKIEJ

1. Pytanie o początek filozofii i medycyny
 
            Kiedy postawione zostaje pytanie o początek filozofii, zazwyczaj ma się na myśli historię filozofii Zachodu i wskazuje na postać Talesa, który pochodził z Miletu (624-548 p.n. Chr.). To on stworzył pierwszą teorię „filozofii przyrody”, wskazując na wodę jako na arche – praprzyczynę, czy też raczej pramaterię, z której powstał świat. Tales jako pierwszy w próbie odpowiedzi na pytanie: „jak powstał świat?”, odwołał się nie do mitologii, ale do argumentów racjonalnych. Rozwiązać wszelkie zagadki mocą rozumu – oto droga, która została otwarta przez Talesa dla następnych pokoleń filozofów. Oprócz filozofii Zachodu, trzeba zarazem pamiętać o mądrości Wschodu: zwłaszcza o filozofii starożytnych Indii oraz Chin, a także o nauce Hebrajczyków, Egipcjan, Persów.
W Indiach znajdujmy przede wszystkim nauczanie Buddy (tj. „Przebudzonego” – ok. 560-480 p.n.e.). Życie syna władcy królestwa zmieniło się wtedy, gdy w wieku 29 lat uświadomił sobie nieuchronność starości, choroby i śmierci. Odkrył, że cierpienie jest częścią ludzkiej egzystencji. Odtąd zmienił swoje życie, poszukując mądrości.
 
Budda głosił 4 szlachetne prawdy:
-        wszelkie istnienie dotknięte jest cierpieniem,
-        źródłem cierpienia są pożądanie i pragnienie,
-        wyrzekając się pragnień możemy położyć kres cierpieniu,
-        położenie kresu cierpieniu odbywa się na ścieżce prowadzącej do nirwany – szlachetna ośmioraka ścieżka.
 
Nirwana to:
-        „zgaśnięcie” wszelkich pragnień i pożądań,
-        zanik egzystencji indywidualnej,
-        niewysłowiona błogość w tym życiu lub po śmierci.
 
Droga do nirwany zawiera między innymi:
-        zakaz zabijania istot żywych,
-        zakaz kłamstwa,
-        zakaz kradzieży,
-        zakaz rozwiązłości seksualnej,
-        zakaz używania alkoholu i narkotyków.
 
W Chinach znajdujemy naukę Konfucjusza (Kong Qiu 551-479 p.n.e.). Był pierwszym nauczycielem swego kraju, który postulował potrzebę demokratyzacji nauczania i pojmował je jako powołanie. Według niego celem kształcenia jest stanie się człowiekiem szlachetnym (junzi), do czego prowadzi nieustanne praca nad sobą oraz pomoc otoczenia. Uważał, że celem nauki jest własny rozwój, którego naturalną konsekwencją jest służba publiczna. Podkreślał prawość – działanie bezinteresowne, ze względu na samo dobro moralne, oraz humanitarność – miłość innych. „Nie czyń innym, czego dla siebie nie pragniesz”.
 
            Kiedy pytamy o początek medycyny również mamy przed sobą starożytny świat Grecji i Wschodu. Najpierw natrafiamy na grecki mit o Asklepiosie. Był synem Apollona i ziemianki Koronis. Oddano go na wychowanie do centaura Charona, który biegle znał sztukę leczenia. Uczeń tak dalece przerósł mistrza, że potrafił nawet wskrzeszać zmarłych.
            Jednakże ojcem medycyny jest Hipokrates (ok. 460-377 przed. Chr.). Był lekarzem greckim i znany jest głównie jako twórca tekstu przysięgi, do której po dziś dzień odwołujemy się w medycynie. Napisał także dzieło O dawnej medycynie i przedstawił w nim poglądy i metody lecznicze z przeszłości.
 
            W starożytnej Mezopotamii, krainie między Eufratem a Tygrysem, medycyna związana była z kultem bogów:
 
-        Marduka, który był synem bóstwa naczelnego boga Ea,
-        Isztar – bogini płodności, która sprawował opiekę nad kobietami i odpowiedzialna była za przebieg porodu,
-        Nebu – syn Marduka opiekował się noworodkami oraz dziećmi,
-        Gula – była boginią leków i trucizn.
 
Funkcje lekarskie spełniali zatem kapłani, którzy należeli do najwyższych warstw społeczeństwa.
 
            Podobnie było w Egipcie. Nie było tam lekarzy świeckich. Rolę „przychodni” spełniały świątynie: Toota, Ptaha, Apisa, Izydy, Sachmet. Pierwowzorem greckiego Asklepiosa stał się Imhotep, którego grobowiec znajduje się w Memfis.
 
Pierwsi znani lekarze starożytnych Indii to Charaka, Susruta, Vagbhata. Bogowie w medycynie hinduskiej nie odgrywali aż tak wielkiej roli, jak w Egipcie czy Mezopotamii, poza wiarą, że to od nich pochodzi wszelka wiedza.
 
            W Chinach wiedza lekarska pochodzić miała od legendarnych cesarzy, których księgi zawierały wiele praktycznych wiadomości z różnych dziedzin. Do takich należeli Fu-Si (ok. 2900 r. p.n.e.), Szen-Nung (ok. 2800 r. p.n.e.) Huang-Ti (ok. 2600 r. p.n.e.).
 
            To krótkie spojrzenie na początki filozofii i medycyny ma na celu uświadomienie dwóch rzeczy:
 
-        po pierwsze: nieustanne zainteresowanie człowiekiem – w tajemnicy jego życia i przemijania,
-        po drugie: ukazanie znaczenia rozumu (co nie oznacza wykluczenia wiary, ile raczej wskazuje na wyodrębnianie się z czasem dwóch dziedzin: nauki i wiary).
 
2. Medycyna na mapie nauki
 
            Jaką nauką jest medycyna? Z początku bardzo często powiązana była z religią. Z czasem wkroczyła na teren nauki. Nie ma dziś medycyny bez chemii, fizyki, biologii. „Jedna noga” medycyny to przestrzeń tzw. nauk przyrodniczych.
Ale nie ma także medycyny bez rozważań o tajemnicy życia – jego początku i końcu, o bólu, cierpieniu, granicach etycznych. Oznacza to, że „druga noga” medycyny mocno osadzona jest w świecie nauk humanistycznych. „Ten podwójny aspekt zawodu lekarskiego, przyrodniczy i humanistyczny, jest może jedną z najpiękniejszych jego cech. Niestety przy współczesnej technizacji medycyny aspekt humanistyczny bywa zapomniany”[1]. Najważniejsze zaś miejsce w medycynie zawsze zajmuje człowiek – człowiek dotknięty chorobą, człowiek potrzebujący pomocy. Stąd czymś bardzo istotnym jest żywa świadomość tego, że medycyna to także szczególnego rodzaju spotkanie: spotkanie lekarza, pielęgniarki, terapeuty z człowiekiem chorym. Celem tego spotkania jest, jak czytamy w Przyrzeczeniu lekarskim zawartym w Kodeksie Etyki Lekarskiej: „według najlepszej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek”[2]. Dlatego obowiązkiem lekarza jest nieustanne zgłębianie wiedzy. Jakiekolwiek zaniedbanie może bowiem stać się przeszkodą we właściwym wykonywaniu pracy – w jak najlepszym niesieniu pomocy człowiekowi cierpiącemu.
 
3. Poznanie a rozumienie
 
3.1. Poznanie przyrodnicze: relacja podmiotowo-przedmiotowa
 
Musimy z kolei zapytać o znaczenie metod stosowanych w naukach, mając cały czas na uwadze zagadnienie spotkania z człowiekiem chorym. Zagadnienie to należy między innymi do dziedziny filozofii zwanej teorią poznania (epistemologią, gnoseologią).
Jak powiedziano już wcześniej medycyna z jednej strony jest częścią świata nauk przyrodniczych. Relacją, jaka tu obowiązuje jest: relacja podmiotowo-przedmiotowa. Celem poznania jest obiektywne (naukowe) „uchwycenie” przedmiotu badanego oraz możliwość opanowywania otaczającego nas świata. Poznanie oznacza w praktyce możliwość władania. Poznać znaczy „zapanować nad”. Pracownie, laboratoria, pomieszczenia, w których wykonuje się coraz bardziej skomplikowane eksperymenty naukowe w skali mikro, pozwalają na osiąganie coraz to nowszych wyników odkryć oraz sukcesów naukowych. Naukowiec staje się władcą nad zjawiskami przyrody. Lekarz przyjmując postawę przyrodnika i naukowca marzy o tym, aby zapanować nad chorobą, opanować wszelki rozstrój organizmu ludzkiego i przywrócić mu równowagę, tzn. doprowadzić do pokonania choroby poprzez osiągnięcie wszelkich znanych i ciągle poznawanych norm.
Badanie przedmiotowe pacjenta jest nie tylko ważne dla lekarza, mającego postawić właściwą diagnozę, ale także dla samego chorego. Słusznie zauważa A. Kępiński: „Dla każdego chorego badanie fizykalne jest istotną składową badania lekarskiego. Chory, który nie został zbadany somatycznie, uważa, że nie został w ogóle zbadany i że tylko rozmawiał z lekarzem”[3]. Błędem lekarza, pielęgniarki, terapeuty, byłoby przyjęcie wobec człowieka chorego tylko tej jednej jedynej perspektywy, jaką daje poznanie przyrodnicze – zabsolutyzowanie poznania przyrodniczego. W ten bowiem sposób, jak pisze Kępiński: „Człowiek – przedmiot obserwacji – staje się maszyną o skomplikowanych reakcjach, sam w sobie niepoznawalny. Dochodzi się nawet (jak np. u behawiorystów) do ogólnej negacji istnienia tego, czego nie da się wykazać «jedynie obiektywnymi metodami przyrodniczymi». Nie mogąc dojść do celu, zaprzecza się jego istnieniu. „Dążąc za mirażem przyrodniczej obiektywności, neguje się wartości poznania człowieka w zetknięciu twarzą w twarz. W pochyłej płaszczyźnie kontaktu nie można poznać cudzego stanu psychicznego, gdyż się on w ogóle tu nie liczy. Przyrodnika nie obchodzi, co przedmiot czuje, tylko jak się zachowuje”[4].
            Chociaż relacja przedmiotowa – postawa przyrodnika, naukowca – ma swoje ważne miejsce w medycynie, to przecież najczęściej kontakt lekarza, pielęgniarki, terapeuty, z człowiekiem chorym poprzedzony jest spotkaniem. U prof. Andrzeja Szczeklika czytamy: „Chory przychodzi ze swoim bólem, zgryzotą, cierpieniem, trwogą i woła o pomoc. To wołanie, oczywiście, rzadko jest dosłowne. Ma ono różne formy wyrazu. Może to być potok słów, ażeby zażegnać trwogę, albo skamieniałe rysy twarzy, za którymi kryje się nieufność do lekarza. I chory opowiada. Trzeba słuchać, wysłuchać opowieści. Od czasu do czasu pytaniem zapobiec utracie wątku, odsłonić ważki szczegół, uściślić chronologię. Dla opowiadającego – ta historia to rzecz pierwszorzędna. A słuchający niech pamięta, iż jedno z tych opowiadań stanie się jego własnym, któraś z tych chorób dotknie i lekarza. Czy ją wtedy rozpozna? Młody medyk, bez doświadczenia, podejrzewa u siebie, co rusz, jedno z rozlicznych schorzeń, o których słyszy. A doświadczony lekarz? Ma większe szanse na poprawną autodiagnozę, pod warunkiem, iż doświadczenie, ta «latarnia nad morskim wybrzeżem, do której człowiek w dzień pochmurny zmierza», nie stało się dla niego «bawełną w uszach od ludzkiego jęku»”[5].
 
3.2. Poznanie humanistyczne: relacja podmiotowo-podmiotowa
 
A zatem obok postawy przyrodnika, naukowca obecnej w medycynie, zwłaszcza gdy chodzi o postawianie właściwej diagnozy, czymś równie istotnym jest posiadanie postawy humanistycznej (animistycznej) – tj. emocjonalnego stosunku do otoczenia, dzięki któremu człowiek „pozbywa się chęci podporządkowania sobie przedmiotu obserwacji”[6]. W postawie humanistycznej mamy zatem do czynienia z relacją podmiotowo-podmiotową. Chodzi w niej nie tyle o poznanie, ile o rozumienie drugiego.
Rozumienie drugiego nie jest zależne ani od zastosowanej metody, ani też od możliwości naszych środków. Drugi człowiek zawsze bowiem jest podmiotem wolnym. Rozumienie to uzależnione jest w pierwszym rzędzie nie tyle od nas, ile od drugiego – od jego woli. Drugi może nam się objawić (poznaje się przedmiot) – lecz to zależy od niego.
            Człowiek jest istotą cielesną, ale ciało nie jest jedynie „maszyną ducha”. Człowiek jest syntezą duszy i ciała (psyche i soma). Ciało stanowi rzeczywistością widzialną, która jest znakiem odsłaniającym i jednocześnie zasłaniającym prawdę o człowieku. Nasza relacja do drugiego nie jest zatem bezpośrednia – mogę opisać strukturę cielesną, ale kim jest dany człowiek, tego nie wiemy. Relacja ta jest zapośredniczona poprzez znaki: znak języka (mowy), wyciągniętej dłoni... Wobec danej osoby pozostaje tylko ufność. Znak bowiem również z jednej strony objawia, ale i zasłania. Inaczej bowiem drugi byłby zniewolony. Zatem możliwość zapośredniczenia poprzez znaki jest dostępem do drugiego.
 
3.2.1. Dwie tradycje poznania drugiego
 
W filozofii wskazuje się na dwie tradycje poznania drugiego:
 
a) Tradycja pierwsza wywodzi się z fenomenologii:
 
            Edmund Husserl (1859-1938), Edith Stein (1891-1942), Roman Ingarden (1893-1970). Sposobem doświadczenia drugiego jest „wczuwanie” w drugiego – empatia (Einfühlung). Wczuwanie jest sposobem dowiadywania się o stanach psychicznych drugiego człowieka za pośrednictwem wyrazów (ekspresji) widocznych w jego ciele. Thomas Lipps, twórca teorii wczucia powiedział: „Człowiek wyraża się poprzez ekspresję”.
            Doświadczając ekspresji drugiego, poznajemy coś u siebie i wydaje się nam, że wchodzimy w jego stany emocjonalne, np. widzę grymas na twarzy drugiego i wiem, że grymas taki oznacza u mnie ból, domyślam się więc bólu drugiego.
            Intropatia – przeżywanie i współprzeżywanie z drugim tego, co on odczuwa, a wyraża w znaku lub symbolu. Istotą tego „poznania” jest docieranie do wnętrza drugiego poprzez jego ekspresje, które są też naszymi ekspresjami.
            Trudność polega na tym, że każdy jest inny i bardziej w drugim poznajemy siebie – przenosząc siebie w drugiego.
 
b) Tradycja druga wywodzi się z filozofii dialogu (filozofii spotkania):
 
            A. Kępiński Poznanie chorego. Drugi objawia się poprzez dialog (metabolizm informacyjny). Między ludźmi istnieje przestrzeń międzyosobowa. Nie chodzi tu o przestrzeń fizyczną, ale o szczerość, ufność, zaufanie lub ich brak. Aby doszło do objawienia muszą zostać spełnione następujące warunki:
 
-        zaufanie (szczerość) – kiedy drugi doświadcza braku szczerości „kryje się”, przyjmuje postawę ucieczki wewnętrznej,
-        nie uprzedmiotawianie drugiego – „drugi jest zawsze celem, a nigdy środkiem” (I. Kant). Niemożliwe jest myślenie: na co drugi mi się przyda,
-        akceptacja drugiego takim, jakim jest, tzn. uznanie jego wolności.
 
            Poznać drugiego, według Kępińskiego, to stworzyć w sobie takie warunki, które pozwolą drugiemu „otworzyć się”. Od człowieka „poznającego” zależy otwarcie drugiego.
 
 
Podsumujmy: Poznanie człowieka zawiera w sobie dwa jego sposoby: poznanie i rozumienie. Pełne „poznanie” drugiego nie jest możliwe bez zaufania. Zaufanie jest bowiem tą wartością, dzięki której możliwe staje się nawiązanie więzi, bez której trudno jest dotrzeć do świata bólu, cierpienia, choroby drugiego człowieka. Tę część zakończmy słowami prof. A. Szczeklika: „Chory przychodzi ze swym bólem, cierpieniem, wołaniem o pomoc. A lekarz, nie bacząc na lęk chorego (i swój własny), wiedząc, jak mało wie (zawsze za mało), mówi: Stanę przy tobie. Razem spojrzymy niebezpieczeństwu w twarz. I wtedy opadają wątpliwości, w jakie myśl nasza stroiła dusze przez wieki. Kore-dziewczynka (dusza) pokazuje się nam w źrenicy chorego. Staje w blasku, jasna i wyrazista, w tej krótkiej chwili, gdy słyszy nasze przesłanie: Będę z tobą. Nie opuszczę cię. Nie zostaniesz sam”[7].
 
 

[1] A. Kępiński, Poznanie chorego, Warszawa 1978, s. 14.
[2] Kodeks Etyki Lekarskiej, Przyrzeczenie lekarskie, p. 3.
[3] A. Kępiński, Poznanie chorego, dz. cyt., s. 175.
[4] Tamże, s. 33.
[5] A. Szczeklik, Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki, Kraków 2007, s. 12.
[6] A. Kępiński, Poznanie chorego, dz. cyt., s. 33.
[7] A. Szczeklik, Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny, dz. cyt., ss. 270-271.
 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=