Stefan Szary / FILOZOFIA
  2. Rozważania o dobru w starożytnej Grecji
 

II. Rozważania o dobru w starożytnej Grecji

 1. Źródła refleksji etycznej
 
Refleksja dotycząca trzech wielkich tematów myśli ludzkiej:
 
-        jaka jest natura Boga (bogów),
-        skąd wziął się i dokąd zmierza człowiek,
-        jak powstał świat,
 
zajmuje człowieka od najdawniejszych czasów. Najstarsze wiadomości, przekazywanie były z pokolenia na pokolenie najpierw drogą ustną, dopiero z biegiem czasu, kiedy pojawiły się odpowiednie możliwości, opowieści te były zbierane i spisywane przez tzw. redaktorów z myślą o przyszłych pokoleniach. Autorzy ci nie posługiwali się metodą historyczną we współczesnym rozumieniu tego pojęcia. Hezjodowi, Homerowi, gdy mamy na myśli antyczny świat grecki, nie chodziło o szczegółową rejestrację faktów historycznych, ale pełnili oni raczej rolę wychowawców, których zadaniem jest przekazać ważne „od zawsze” dla człowieka wartości. Zbiory tych opowieści nazywa się mitami. Obok mitów greckich, istnieją mity biblijne (dotyczące tzw. okresu prehistorii biblijnej), mity narodowe, i inne. Werner Jaeger w swej słynnej książce pt. Paideia wyjaśnia:
 
„Mit nie jest dowolnym opowiadaniem, jest sam sławą, wieścią o tym, co wielkie i wzniosłe, przekazaną nam przez minione wieki. To, co niepospolite, zobowiązuje już przez sam fakt uznania dla takiego wypadku. Ale śpiewak nie tylko opowiada o wypadkach, lecz sławi i wielbi to, co jest na świecie godne sławy i uwielbienia. Jak bohaterowie Homera już za życia domagają się należnej im czci i stale uważają na to, by wzajemnie okazywać sobie szacunek, który im przystoi, tak każdy prawdziwy czyn bohaterski pragnie uwiecznić się w sławie. Mit, pieśń bohaterska jest to niewyczerpany skarbiec wzorów, pozostający w posiadaniu narodu, skarbiec, z którego czerpie on swoje ideały i normy postępowania dla własnego życia”[1].
 
            Według Homera zadaniem kultury jest paideia – formowanie człowieka greckiego. Iliada i Odyseja to epopeje, które mają ukazać świat ideałów i wzorców godnych naśladowania. Archaiczna Grecja to okres 70-ciu lat wojen i 30-tu lat pokoju. Stąd też najpierw poznajemy ideał wojownika. Został on zawarty w etosie: kalós kai agathós lub kalós kagathós – być pięknym i być dobrym. W życiu człowieka liczą się piękne czyny (działanie) i piękne słowa (myśl). Człowiek dobry postępuje zawsze według 3 podstawowych zasad moralnych. Brzmią one następująco:
 
-        czcij bogów – gdyż tylko człowiek potrafi oddawać im cześć,
-        czcij rodziców – bo im zawdzięczasz życie i inne dobra (dziedzictwo),
-        czcij bohatera większego od siebie – bo tylko ten potrafi dostrzec należycie wartość drugiego, kto sam jest świadomy i akceptuje własną godność.
 
Najwyższym dobrem w archaicznej Grecji jest dla człowieka sława. Człowiek jest bowiem śmiertelny, ale sława jest nieśmiertelna. Kto zdobywa sławę, ten zyskuje powszechny szacunek. Troska o sławę wymaga jednakże nieustannej czujności moralnej, by nie popełnić jakiegokolwiek czynu niegodziwego.
 
Ideał szlachcica określono słowem greckim arete. Oznacza ono: doskonałość, męstwo, dzielność, cnotę. Wskazuje na sumę zalet tworzącą charakter. Arete dotyczy zarówno sfery fizycznej jak i sfery duchowej człowieka. Z jednej strony wskazuje na opanowanie umiejętności posługiwania się bronią, z drugiej na znajomość mitów i przejęcie dziedzictwa. Proces doskonalenia w duchu arete trwa przez całe życie, prowadząc do jak najpełniejszego rozwoju człowieka.
 
            Grecy byli doskonałymi obserwatorami świata. Zafascynowani jego porządkiem: zmieniającymi się regularnie porami roku, fazami rozwoju człowieka, rytmem dni i nocy uznawali, że to harmonia ustanowiona przez bogów. Człowiek całym swoim życiem ma niejako wpisać się w porządek kosmosu. W życiu społecznym harmonia ta nazywa się sprawiedliwością. Państwo – polis – to święte zadanie, którego celem jest zbudowanie społeczeństwa sprawiedliwego. Tylko taka społeczność wpisuje się w ład i harmonię kosmosu.
 
2. Sokrates
 
Za prekursora etyki uważa się Sokratesa (469-399 p.n.e.). Filozof ten nie napisał ani jednego dzieła, a mimo to swoim nauczaniem tak bardzo naraził się sofistom, że ostatecznie został skazany na śmierć. Wszędzie, gdzie się pojawiał, gromadził wokół siebie tłumy słuchaczy. Garnęła się do niego zwłaszcza młodzież ateńska. Na pozór Sokrates był człowiekiem nieszczególnym: szpetny, łysy, brodaty i płaskonosy, a pomimo tego wzbudzał zazdrość tych, których uważali siebie samych za zawodowych filozofów. Sokrates w przeciwieństwie do nich, przy wielu okazjach powtarzał słowa: „scio me nihil sire” – „wiem, że nic nie wiem”. Do swoich słuchaczy kierował natomiast wezwanie: „troszczcie się o swoje życie wewnętrzne i o swoją duszę”. Werner Jaeger pisze:
 
„Sokrates przemawia jak lekarz, tylko jego pacjentem nie jest człowiek jako istota fizyczna, lecz jako istota duchowa. W pismach sokratyków spotykamy niezmiernie często miejsca, w których jest mowa o pielęgnacji duszy i trosce o duszę jako najpilniejszym zadaniu człowieka”[2].
 
Sokrates był przekonany, że ma w swoim życiu do spełnienia misję, którą rozumiał jako służbę bożą. Chciał wykonywać ją na podobieństwo zawodu swej matki, która była akuszerką. Pragnął pomagać ludziom przy narodzinach prawdy, rozbijając świat iluzji i różnorakich uprzedzeń. Nie przynosiło mu to wdzięczności. Warto w tym miejscu postawić pytania: czy ludzie naprawdę chcą znać prawdę? Czy prawda prowadzi człowieka do szczęścia? A jeśli nie do szczęścia to dokąd go ona wiedzie?
Psychoterapeuta Jacek Kubitsky w książce Vademecum psychoterapeuty opisuje sytuację podobną do tej, jaka miała miejsce w czasach Sokratesa. Oto pacjent wyzwala się dzięki terapii ze świata iluzji i poznaje jak faktycznie jest.
 
„[Oprócz odkrycia prawdy] oznacza to również, że życie pacjenta po ukończonej terapii jest w pewnym sensie bardziej skomplikowane, gdyż teraz w większym stopniu niż dawniej zależy on od siebie samego, a nie od innych. Odpowiedzialność zakłada wolność wyboru, w tym również wolność popełniania błędów. Trudno powiedzieć, czy będzie to życie szczęśliwsze według standartowych pojęć. Jeśli jednak pacjent dzięki terapii wyzwoli się od neurotycznych dolegliwości, to może jest to jakiś rodzaj szczęścia. Jeśli jeden pacjent po udanej psychoterapii żeni się, a drugi rozwodzi, to niewykluczone, że w obu wypadkach jest to decyzja, która zwiększa poziom szczęścia pacjenta”[3].
 
Zdarzają się tacy pacjenci, którzy przez pewien czas, a nieraz i całe życie, żywią uraz wobec psychoterapeuty za zakłócenie ich dotychczasowego rytmu życia. Zdarza się także, że niechęć lub wrogość wobec terapeuty przejawiają bliscy lub członkowie rodziny pacjenta. Wróćmy jednakże do Sokratesa.
Otóż Sokrates wielbił rozum i wiedzę. Uważał, że prawdziwa wiedza – phronesis ma za swój przedmiot nie cokolwiek innego, ale dobro. Naukę Sokratesa o dobru można streścić następująco:
 
-        dobro (cnota) jest wiedzą. Zatem nikt z ludzi nie błądzi dobrowolnie. Wszelki zło pochodzi z niewiedzy. A skoro cnota jest wiedzą, to znaczy, że można się jej nauczyć;
-        dobro (cnota) jest powiązana z pożytkiem i szczęściem. Ludzie postępują wbrew pożytkowi, ponieważ nie znają prawdziwego dobra. Szczęśliwym w życiu jest ten, kto stał się posiadaczem prawdziwego dobra – cnoty;
-        dobro (cnota) jest takim samym dla całego rodzaju ludzkiego: sprawiedliwość, odwaga, panowanie nad sobą są zaletami w każdym czasie i w każdych okolicznościach. Człowiek powinien starać się o dobra prawdziwe, nie padając ofiarą dóbr pozornych.
 
W dialogu Fajdros Platona znajdujemy piękny tekst, który można nazwać prośbą Sokratesa o prawdziwe dobro:
 
„Panie, przyjacielu nasz, i wy inni, którzy tu mieszkacie, bogowie! Dajcie mi to, żebym piękny był na wewnątrz. A z wierzchu co mam, to niechaj w zgodzie żyje z tym, co w środku. Obym zawsze wierzył, że bogatym jest tylko człowiek mądry. A złota obym tyle miał, ile ani unieść, ani uciągnąć nie potrafi nikt inny, tylko ten, co zna miarę we wszystkim”[4].
 
3. Zagadnienie dobra w filozofii Platona i Arystotelesa
 
Najwybitniejszym uczniem Sokratesa był Platon (428-348 p.n.e.). Spotkał on swojego mistrza mając lat 20. Jest autorem słynnych licznych dialogów, takich jak: Fajdros (o pięknie), Uczta (o miłości), Menon (o możności nauczenia się cnoty), Eutyfron (o pobożności), Obrona Sokratesa (o odwadze i byciu wiernym sobie), a także dzieł: Państwo oraz Prawa. Platonowi w głównej mierze zawdzięczamy znajomość poglądów Sokratesa. Pozostaje ciągle pytaniem, na ile Platon w swoich pismach ukazał rzeczywistą postać Sokratesa, a na ile wyidealizował on swojego mistrza.
            W pismach Platona odnajdujemy sokratejski akcent położony z naciskiem na duszę człowieka. Czym w takim razie jest ciało? Jest ono więzieniem duszy. Życie człowieka rozumiane jest jako droga ku wyzwoleniu. Wiedzie ona przez przekraczanie świata iluzji, cieni, ułudy i przybliżanie się ku prawdzie. Ludzi, uważa Platon, mylą przede wszystkim ich zmysły, stąd też wartość poznawcza zmysłów jest bez znaczenia. Uprzywilejowane miejsce w epistemologii przypada w udziale rozumowi. Można obrazowo powiedzieć, że w poszukiwaniu prawdy według Platona, należy zamknąć swoje oczy i uszy, i oddać się wysiłkowi rozumu – kontemplacji. To kontemplacja stanowi drogę do prawdziwego poznania, a zarazem ku prawdziwej wolności.
Oprócz platońskiego dualizmu antropologicznego, mamy także do czynienia z dualizmem metafizycznym. Otóż świat doświadczalny zmysłowo, ten w którym żyjemy, świat naszego czasu i naszej przestrzeni, to jedynie jaskinia, w której jesteśmy uwięzieni. Francuski filozof żydowskiego pochodzenia Emmanuel Lévinas (1905/1906/-1995) w swoim słynnym dziele Całość i nieskończoność. Esej o zewnętrzności napisał:
 
„«Tu nie ma prawdziwego życia». Ale jesteśmy w świecie. To tłumaczy powstanie i utrzymywanie się metafizyki. Metafizyka zwraca się ku «gdzie indziej», ku «inaczej», ku «innemu». (…) Pragnienie metafizyczne zmierza do czegoś całkiem innego, do absolutnie innego[5].
 
Czym jest to co inne? I gdzie jest to co inne? Platon i jego uczniowie odpowiadają: nie tutaj. Prawda nie ma swojego miejsca w tym świecie. Mieszkaniem prawdy jest świat idei. Prawda, według Platona, zawiera trzy cechy: jest niezmienna, wieczna i konieczna. Nie jest dzisiaj taka, a jutro inna. Tak dzieje się tylko w naszym świecie złudzeń. W świecie idei jest inaczej. To „tam” – można powiedzieć nawiązując do Lévinasa – jest obecne prawdziwe życie. Czyżby więc prawda była u Platona najważniejsza? Świat idei jest bez wątpienia królestwem prawdy, ale jest jeszcze coś więcej. Platon odwołuje się do kolejnej metafory – tym razem do słońca. Światło słońca nie tworzy bytów, ale bez niego nic nie jest nam dane. To dzięki światłu możemy widzieć i rozróżniać poszczególne rzeczy. Co jest takim światłem słonecznym dla naszego rozumu? Platon wskazuje na szczególną ideę. Słońcem dla naszego rozumu jest idea Dobra. To ta idea stanowi dla Platona miarę wszystkich rzeczy. Świat dzięki niej nabiera ładu agatologicznego, to znaczy jest uporządkowany według hierarchii Dobra.
            Podsumowując można powiedzieć, że wszelkie normy, miary, wzorce według Platona obecne są w świecie idei, który stanowi obiektywną rzeczywistość transcendentną. Dostęp do niej możliwy jest dzięki kontemplacji. Kontemplacja jest szczególną czynnością rozumu. W poznaniu filozoficznym (kontemplacyjnym) człowiek uświadamia sobie jak naprawdę jest. Możliwym staje się życiowy zwrot, porzucenie błędnej drogi i rozpoczęcie od nowa. Zadaniem człowieka jest odzwierciedlenie idei poznanych w kontemplacji w codziennym swoim życiu i postępowaniu. Etykę Platona, ze względu na pojęcie doskonałości (eudaimonia) określa się jako eudajmonistyczną. Dobro moralne jest w niej ujęte „w kategoriach osiągnięcia przez jednostkę stanu doskonałości”[6].
            W etyce Platona natrafiamy także na zagadnienie dobra społecznego. W Państwie rozważa on, czym naprawdę jest sprawiedliwość – na czym polega idea sprawiedliwości. Platon uważa, że polega ona na tym, ażeby każdy robił swoje. Społeczeństwo sprawiedliwe możliwe jest tylko tam, gdzie każdy wykonuje konkretnie określone zadanie. W takim społeczeństwie – zdaniem filozofa – zapanuje ład i harmonia.
 
           Najsłynniejszym uczniem Platona był Arystoteles (384-322 p.n.e.). Przez 20 lat uczył się on filozofii u swojego mistrza. Z biegiem czasu sformułował własne poglądy filozoficzne także w dziedzinie etyki. Zawarł je w dziełach: Etyka nikomachejska, Etyka eudemejska, Etyka wielka oraz Polityka.
Księgę pierwszą Etyki nikomachejskiej rozpoczął następującymi słowami:
 
„Wszelka sztuka i wszelkie badanie, a podobnie też wszelkie zarówno działanie jak i postanowienie, zdają się zdążać do jakiegoś dobra i dlatego trafnie określono dobro jako cel wszelkiego dążenia”[7].
 
            Wyraźne można dostrzec, że w etyce Arystotelesa refleksja o dobru posiada fundamentalne znaczenie, podobnie jak u Platona. Jednakże jego poglądy w tej kwestii różnią się od nauki swojego nauczyciela. Arystoteles, w przeciwieństwie do swojego mistrza uważa, że nie bez znaczenia jest nasza egzystencja „tu i teraz”. Twierdzi, że nie należy brać w nawias wartości życia ziemskiego i mocą kontemplacji udawać się do transcendentnego królestwa idei. Człowiek żyje w takim świecie, w jakim żyje. Arystoteles, nie negując wartości kontemplacji, uważa zarazem, że istotna refleksja nad życiem musi dotyczyć „tu i teraz”. Dlatego też myśląc o dobru, zdaniem Arystotelesa, należy nie tyle mieć na uwadze metafizyczne pojęcie dobra, jak postulował Platon, lecz dobro należy rozumieć jako szczęście. Szczęście, zdaniem Arystotelesa, jest najwyższym dobrem dla człowieka, a zarazem „tym, co moralnie najpiękniejsze, i najwyższą rozkoszą”[8]. Polega ono na dobrym życiu i dobrym postępowaniu. Najlepszą formą działalności człowieka jest kontemplacja. W tym punkcie Arystoteles zgadza się z Platonem. Także dla Arystotelesa stanowi ona niezbędny warunek szczęścia. Obydwaj filozofowie uważają zgodnie, że w takim stopniu w jakim człowiek oddaje się kontemplacji, w takim też uczestniczy w życiu boskim. Stąd najbliższymi bogom są filozofowie. Jednakże człowiek – podkreśla Arystoteles – nie może w całej pełni poświęcić swojego życia kontemplacji. Istotną rolę w osiąganiu szczęścia pełnią także tzw. dobra drugorzędne, a są nimi np. zdrowie, przyjaźń, pozycja społeczna, pieniądze.
            Arystoteles sformułował słynną zasadę złotego środka, według której dobro osiąga się wtedy, kiedy unika się wszelkich skrajności. Każda skrajność jest wadą. Dobro, czy też cnota moralna zawarta jest między skrajnościami. Męstwo znajduje się pomiędzy zuchwałością i tchórzostwem, hojność między rozrzutnością a chciwością, wielkoduszność między pychą a małodusznością, poczucie humoru między kpiarstwem a ponuractwem, itd. Poniższa tabela[9] przedstawia zestawienie głównych cnót według Arystotelesa:
 
NADMIAR
ŚRODEK
NIEDOMIAR
zuchwałość
męstwo
tchórzostwo
rozwiązłość
umiarkowanie
niewrażliwość
rozrzutność
hojność
chciwość
marnotrawstwo
wielki gest
sknerstwo
pycha
wielkoduszność
małoduszność
wygórowana ambicja
zdrowa ambicja
inercja-bierność
porywczość
łagodność
obojętność
chełpliwość
szczerość
fałszywa skromność
kpiarstwo
poczucie humoru
ponuractwo
nadskakiwanie
uprzejmość
szorstkość
lękliwość
skromność
bezwstydność
zawiść
słuszne oburzenie
radość z niepowodzenia innych
 
 
Arystoteles uważa, że najpiękniejszą wartością i głównym celem życia moralnego jest przyjaźń:
 
„bez przyjaciół nikt nie mógłby pragnąć żyć, chociażby posiadał wszystkie inne dobra; wszak i ci, którzy mają bogactwa, stanowisko i władzę, zdają się najbardziej potrzebować przyjaciół. (…) Przyjaźń dopomaga młodzieńcom do unikania błędów, starszych otacza opieką i uzupełnia ich pracę w tym, co przerasta ich nadwątlone siły, ludzi w kwiecie wieku pobudza do większych czynów. (…) [Przyjaźń] jest jednak nie tylko czymś koniecznym, ale też czymś moralnie pięknym; bo chwalimy tych, co skłonni są do zawierania przyjaźni, a posiadanie wielkiej ilości przyjaciół uchodzi powszechnie za coś pięknego; wszak są tacy nawet, którzy sądzą, że ludzie dobrzy to tyle, co przyjaciele”[10].
  
W rozdziale poświęconym przyjaźni, zawartym w Etyce nikomachejskiej, Arystoteles uważa, że:
 
-        doskonała przyjaźń może się wydarzyć tylko między ludźmi dobrymi,
-        przyjaźń zakłada równość, stąd nie należy przyjaźnić się z kimś, kto należy do wyższych sfer niż własna,
-        niemożliwa jest przyjaźń z Bogiem,
-        dobry człowiek jest przede wszystkim przyjacielem siebie samego. Zły człowiek nienawidzi samego siebie.
 
4. Dobro w okresie hellenistycznym
 
Pytanie: czym jest dobro i na czym ono polega, nie straciło swojej aktualności pomimo filozoficznych wyjaśnień Platona i Arystotelesa. Co więcej, zagadnienie to stało się centralnym problemem wielu myślicieli. Nikt nie kwestionował wartości samego dobra. Sprawa szła o rozumienie.
 
a. Prawdziwym dobrem jako sama cnota – szkoła cyników
 
Do najwybitniejszych uczniów Sokratesa obok Platona należy Antystenes z Aten (440-370 p.n.e.). Założył on szkołę na placu Kynosarges, zwaną szkołą cyników. Bertrand Russell przedstawia tę postać następująco:
 
Już jako starszy człowiek zaczął pogardzać rzeczami, które wcześniej cenił wysoko. Nie dbał o nic, prócz prostej dobroci. Przestawał z ludźmi pracy i ubierał się jak jeden z nich. Zaczął nauczać na wolnym powietrzu i to w taki sposób, by mogli go zrozumieć również ludzie niewykształceni. Każdą wyrafinowaną filozofię uważał za bezwartościową; wszelka wiedza, jaką można posiąść, jest też dostępna dla prostego człowieka. Wierzył w «powrót do natury» i wyprowadzał bardzo daleko idące konsekwencje z tego przekonania. Nie powinno być rządu, własności prywatnej, małżeństwa ani żadnej oficjalnej religii. Jego uczniowie – jeśli nie on sam – potępiali niewolnictwo. Nie był w ścisłym sensie ascetą, ale gardził luksusem i wszelką pogonią za sztucznymi zmysłowymi przyjemnościami. «Wolałbym być szalony niż odczuwać rozkosz» – mawiał”[11].
 
            Według cyników jedynym prawdziwym dobrem człowieka jest sama cnota. Ona też stanowi właściwy cel w życiu. Poza nią wszystko inne powinno być człowiekowi obojętne. Nawiązując do Sokratesa uważali, że:
 
-        cnota jest jedna,
-        można się jej nauczyć,
-        kto ją raz naprawdę posiadł, ten nie może jej już stracić.
 
Najbardziej znanym uczniem szkoły cyników jest Diogenes z Synopy. Postać o której powstało wiele anegdot, jak choćby ta, że mieszkał w beczce, lub ta, że na rynku pełnym ludzi chodził w jasny dzień z lampą w ręce i podnosząc ją na wysokość twarzy wołał: szukam człowieka.
 
Dziś za cynika uważa się kogoś, kto kpi z ogólnie przyjętych zasad i wartości moralnych, zapominając o pozytywnych aspektach cynizmu antycznego, według którego prawdziwe szczęście osiąga się życiem pełnym wyrzeczeń i ascezy.
 
b. Dobro jako przyjemność – epikureizm
 
W roku 310 p.n.e. powstała szkoła, która przetrwała do III wieku n.e. Uczniów tej szkoły nazywano filozofami z ogrodu. Jej założycielem był Epikur (341-270 p.n.e.). W legendach przedstawiano go w niekorzystnym – w porównaniu z faktami – świetle, czyniąc lubieżnikiem. W rzeczywistości człowiek ten prowadził skromne życie, był łagodny, miły, posiadał dar nawiązywania przyjaźni. Faktem natomiast jest, że był zgryźliwy wobec filozofów. Niewolników obdarzył wolnością. Niestety, nie cieszył się dobrym zdrowiem. Zwłaszcza przed śmiercią chorował bardzo boleśnie. Nazwano go apostołem przyjemności? Skąd taki przydomek? Według Epikura najwyższym dobrem jest przyjemność. Słowo to pochodzi od greckiego hedone oznaczającego przyjemność, rozkosz, stąd epikureizm zwany bywa także w etyce umiarkowanym hedonizmem. Na czym polega życie przyjemne? Według wskazań Epikura na nieobecności bólu, unikaniu działań, z którymi wiążą się namiętności, zachowywaniu praktycznego umiaru, nie podejmowaniu aktywnej działalności w polityce. Należy żyć tak, ażeby nie mieć w swoim otoczeniu wrogów, a przede wszystkim, by móc uniknąć fizycznego bólu i wszelkiego strachu. Albert Camus określi ten rodzaj szczęścia jako „szczęście kamieni”[12].
Epikur twierdził, że głównymi źródłami strachu są religia i lęk przed śmiercią. Religia wspiera bowiem przeświadczenie, że umarli mogą być nieszczęśliwi. Postulował więc konieczność uleczenia ludzi z wierzeń, które powodują strach[13]. O niepotrzebnym strachu przed śmiercią przekonywał w następujący sposób:
 
„A zatem śmierć, najstraszniejsze z nieszczęść, wcale nas nie dotyczy, bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko śmierć się pojawi, wtedy nas już nie ma”[14].
 
            Warto wspomnieć, że do tej właśnie myśli nawiąże w swoim dziele Sein und Zeit w wieku XX Martin Heidegger (1889-1976).
 
c. Jedynym dobrem jest cnota – stoicyzm
 
Twórcą stoicyzmu jest Zenon z Kition (336-264 p.n.e.). Około roku 300 założył on szkołę, w której uczył 35 lat. Szkoła przetrwała pięć wieków. Stoicy rozwinęli naukę cyników. Twierdzili, że jedynym dobrem jest cnota. To, co dobre lub złe zależy od człowieka. Człowiek jest wolny. Żadna siła zewnętrzna nie potrafi pozbawić człowieka cnoty. Ważne jest to, ażeby nie dać się zniewolić, wyzwalając się od wszelkich ziemskich pragnień. Poprzez obojętność należy osiągnąć niezależność od świata. Najsławniejszymi stoikami są: Lucjusz Anneusz Seneka (3 p.n.e. - 65 n.e.), Epiktet (60-100 n.e.) i Marek Aureliusz (121-180 n.e.).
  
Z pouczeń Seneki:
 
„Przez całe życie należy się uczyć żyć i – co może jeszcze bardziej cię zdziwi – przez całe życie należy się uczyć umierać”[15].
 
„Nie ten jest biedny, kto posiada mało, lecz ten, kto pragnie więcej”[16].
 
„Nadmierna rozkosz jest szkodliwa: lecz jeśli idzie o cnotę, to nie należy się obawiać żadnego nadmiaru, gdyż w niej samej jest miara: nie jest dobrem to, co łamie się od własnej wielkości”[17].
 
W słynnych Rozmyślaniach Marka Aureliusza czytamy:
 
„Jest to cechą charakteru doskonałego, że przeżywa dzień każdy jako ostatni i ani niczym się nie trwoży, ani w działaniu nie słabnie, ani nie jest obłudny”[18].
 

[1] W. Jaeger, Paideia. Formowanie człowieka greckiego, tł. M. Plezia i H. Bednarek, Warszawa 2001, ss. 97-98.
[2] W. Jaeger, dz. cyt., s. 590.
[3] J. Kubitsky, dz. cyt., s. 89.
[4] Platon, Dialogi, tł. Wł. Witwicki, Warszawa 1993, s. 69.
[5] E. Lévinas, Całość i nieskończoność. Esej o zewnętrzności, tł. M. Kowalska, Warszawa 1998, s. 18.
[6] V. J. Bourke, Historia etyki, tł. A. Białek, wyd. Krupski i S-ka 1994, s. 23.
[7] Arystoteles, Etyka nikomachejska, tł. D. Gromska, Warszawa 2007, s. 77.
[8] Tamże, s. 92.
[9] V. J. Bourke, dz. cyt., ss. 29-30.
[10] Arystoteles, Etyka nikomachejska, dz. cyt., ss. 236-237
[11] B. Russell, Dzieje filozofii Zachodu, tł. T. Baszniak, A. Lipszyc, M. Szczubiałka, Warszawa 2000, s. 277.
[12] Albert Camus, Człowiek zbuntowany, tł. J. Guze, Warszawa 1998, s. 39.
[13] Zob. B. Russell, dz. cyt., s. 292 nn.
[14] Cyt. za: S. Swieżawski, Dzieje europejskiej filozofii klasycznej, Warszawa-Wrocław 2000, s. 174.
[15] Seneka, Myśli, tł. S. Stabryła, Kraków 2006, s. 117.
[16] Tamże, s. 189.
[17] Tamże, s. 93.
[18] Marek Aureliusz, Rozmyślania, tł. M. Reiter, Warszawa 1997, s. 102.
 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=